Soubor „AGFl_AV.22.0899.mp4“
| Název souboru ve složce | AGFl_AV.22.0899.mp4 |
|---|---|
| Folder name | |
| Zdroje | KZ-Gedenkstätte Flossenbürg Signatur: AGFl AV.22.0899 |
| Velikost souboru | 787.75 MB |
| Velikost | 640px × 360px |
| Náhled | |
| Reference | |
| Délka | 02:04:27 |
| Poměr velikosti | 16:9 |
Vytvořeno 23.07.2014 08:51:02
Poslední změna 18.03.2022 20:34:17
Titulky souboru „AGFl_AV.22.0899.mp4“
| 00:00:00 | CM: Kamera läuft. |
| 00:00:01 | MA: Es ist heute Samstag, der 20. Juli. Wir sind in Weiden in der Oberpfalz im Hotel Admira. |
| 00:00:09 | Mein Name ist Michael Aue von der Medienwerkstatt Franken. |
| 00:00:12 | Und ich führe heute ein Interview mit Herrn Zbigniew Kolakowski aus Polen, der am 13.04.1925 in Bromberg geboren wurde. |
| 00:00:23 | Er wird heute seine Erfahrung über den Aufenthalt in Flossenbürg und einigen anderen Lagern schildern. |
| 00:00:30 | IV: Chciałabym teraz, żeby się Pan przedstawił, powiedział kim jest, to jest Medienwerkstatt, |
| 00:00:36 | pracuję dla Telewizji Frankońskiej też. Tak.. |
| 00:00:41 | ZK: Odrobinę głośniej... |
| 00:00:42 | IV: Na zlecenie tego Muzeum obozu, byłego obozu koncentracyjnego we Flossenburgu |
| 00:00:48 | robi z Panem wywiad, powiedział, kiedy jest Pan urodzony... |
| 00:00:53 | ZK: 13-ty, 13-ty kwietnia.. |
| 00:00:56 | IV: 14-go... |
| 00:00:57 | ZK: 13. April... Geboren 13. April, ja.. |
| 00:01:05 | MA: 13. April.. ja... 1925? |
| 00:01:10 | ZK: Ja, 1925. |
| 00:01:11 | IV: 1925, to się zgadza, hm. I gdzie jesteśmy. My jesteśmy w hotelu Admira, o tej godzinie, i tak dalej.. |
| 00:01:21 | ZK: Tak, dokumentacja. |
| 00:01:22 | IV: Dokumentacja. {Räuspert sich}. |
| 00:01:24 | MA: Der Film ist nur für die Gedenkstätte bestimmt, wir arbeiten auch für die Gedenkstätte. |
| 00:01:30 | IV: Oni ten.. ten film jest tylko przeznaczony dla muzeum, dla archiwum. |
| 00:01:36 | ZK: Flossenburga? |
| 00:01:37 | IV: Hm. |
| 00:01:39 | ZK: To ciekawe, oni mają materiały. |
| 00:01:42 | IV: No ale zbierają jeszcze dodatkowo. Er sagt, es ist interessant, weil sie haben eigentlich Filmmaterial. |
| 00:01:49 | MA: Hm.. aber es ist ganz alt, es ist aus einer lange zurückliegende Zeit. Es ist nicht so gute Qualität. Und wir fangen noch mal an, andere systematisch... |
| 00:01:57 | IV: Aha..oni mają dużo rzeczywiście materiałów z tych czasów, ale to są czasy bardzo stare i ten materiał, który posiadają jest już nie tej jakości, jak oni by sobie... |
| 00:02:10 | MA: Gut, meine Kollegen haben schon ein bisschen geschildert, wie das sonst läuft, um welche Themenkomplexe es geht, so ähnlich wie auf dem... |
| 00:02:19 | IV: Ich? Ich sage es... |
| 00:02:20 | MA: Und dass Sie ihn mal am Stück ausreden lassen und nur für mich dann immer ganz kurz zusammenfassen.. |
| 00:02:27 | IV: Achso... |
| 00:02:27 | MA: Nicht, nicht so oft unterbrechen, also nicht sofort, nicht parallell übersetzen...(???) |
| 00:02:32 | IV: Aha... |
| 00:02:37 | MA: Im Prinzip ist es gut möglich, dass wenn er zehn Minuten jetzt am Stück erzählt, über seine Kindheit, dann würden wir anfangen einfach mal mit seinem... |
| 00:02:45 | Wo er geboren wurde, dass er von seiner Familie was erzählt, vielleicht über die Schulzeit, Geschwister, Eltern. |
| 00:02:53 | IV: I chciałby zacząć od tego, żeby Pan opowiedział, gdzie Pan się urodził, w jakim środowisku, |
| 00:03:01 | jaka była Pana rodzina, siostry, bracia, co robili rodzice, całe swoje środowisko, w którym Pan był. |
| 00:03:10 | ZK: Hm.. Czyli familienepizode. |
| 00:03:11 | IV: Hm. Also Familienepisode. |
| 00:03:20 | CM: Kamera läuft. |
| 00:03:22 | ZK: Nazywam się Zbigniew Kołakowski. Urodziłem się 13. kwietnia w 25 roku w Bydgoszczy i od razu przyjście na świat zrobiło mi małą niespodziankę. |
| 00:03:35 | Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że trzy razy powtarza się cyfra 13 w moim życiu. |
| 00:03:42 | 13-go dnia urodziłem się, dom nr. 13 i godzina przyjścia na świat 13-ta, ze znakiem barana, |
| 00:03:51 | a więc w rodzinie od razu odkreślono, że będę człowiekiem upartym, jak baran oznacza w znaku zodiaka. |
| 00:03:59 | No, to się sprawdziło. Należę do tych ludzi i grupy osób, która jest uparta, ale nie ślepo uparta, bez zastanowienia się co będzie robił, |
| 00:04:10 | tylko jeżeli zaplanuje sobie jakąś rzecz, jakiś plan, stopniowo do tego, bez względu na okres czasu, dochodzi. I to mi się przydało w życiu. |
| 00:04:22 | Rodzice: ojciec urodzony w domu rzemieślników, dziadek był, pracował w Bygoszczy w fabryce budowy maszt.. yy.. mostów kolei państwowych, |
| 00:04:38 | niemiecka firma - MAN Liech... Lieberstein. I ojciec przejął zawód dziad.. ojca swojego - ślusarz. |
| 00:04:52 | I. wojna światowa. Losy ojca rzuciły do Magdeburga. Tam pracował w warsztatach kolejowych i nauczył się tego porządku niemieckiego. |
| 00:05:07 | Ten porządek, jaki ojciec przejął mieszkając 5 lat na terenie Niemiec, przeprowadził na, i zastosował w życiu familijnym nowej rodziny, którą założył w Badgoszczy z matką, która... |
| 00:05:25 | A Ojciec, urodził się w Warszawie, muszę zaznaczyć. Matka urodzona w Łowiczu, niedaleko Warszawy. |
| 00:05:34 | I sytuacja rodziny matki wyglądała w ten sposób, że jej ojciec przebywał w wojsku carskim 25 lat. |
| 00:05:45 | Wędrował, nauczył się zawodów różnych. I kiedy swoją wędrówkę zakończył na terenie Polski, założył rodzinę. |
| 00:05:57 | Bylo ich siedmioro dzieci, jedenaścioro dzieci, umarło kilkoro, zostało siedmiu przy życiu: trzech chłopców i cztery dziewczynki. |
| 00:06:08 | Dziadek nauczył ich jednej rzeczy. Dzieciaki chciały się uczyć w tym czasie. Dziadek miał inny sposób na życie. |
| 00:06:17 | Losy wojen nauczyły go jednego: człowiek ma być zaradny i mieć zawód w ręku, bo jeżeli w życiu będziesz umiał coś rękoma własnymi wykonać, |
| 00:06:29 | to pieniądz przyjdzie do ciebie do domu. A więc rób tak, żeby pracując u kogoś, być służącym u kogoś, to unikaj takich sytuacji. |
| 00:06:45 | Ty masz tak pracować, nauczyć się takich zawodów, żeby każdy przyszedł, kto coś potrzebuje, do ciebie. |
| 00:06:52 | Ty mu wykonasz pracę i ty będziesz miał pieniądze. Mając pieniądze będziesz miał lepszy sposób na życie i wtenczas możesz sobie kupować książki. |
| 00:07:01 | I uczyć się tego co ci na myśl przyjdzie, ewentualnie co ci się w życiu przyda. I tak nauczył. |
| 00:07:10 | Ponieważ był cholewkarzem i szewcem, szewcem jednocześnie, robił buty oficerskie. I teraz gdy wybuchł okres wojen ojciec, |
| 00:07:21 | dziadek pracował dla armii niemieckiej, później rosyjskiej, znaczy odwrotnie, wpierw rosyjskiej, a później niemieckiej. |
| 00:07:31 | I takie losy rzuciły ich po.. przez rejony z Polski aż do Rosji i wędrówka zakończyła się w Odessie. |
| 00:07:39 | W tym momencie kiedy tam nastąpił przewrót rosyjski i zaczął się tworzyć bolszewizm. |
| 00:07:45 | I jeszcze wcześniej dziadek oglądał wojnę turecko-ormianską, gdzie w Odessie krew płynęła ulicami. Uciekł z terenów rosyjskich do Polski. Koleje już będę omijał. |
| 00:07:59 | W każdym razie te dwie rodziny się spotkały w Bydgoszczy. Ojciec z Magdeburga, po zakończeniu wojny światowej pierwszej, |
| 00:08:08 | z kolegą jechali do Polski i zatrzymali się w Bydgoszczy. Mama zatrzymała się w Bydgoszczy. I tu się poznali. |
| 00:08:18 | Efektem: na świat przyszła córka Danuta, później Zbigniew za dwa lata.Dlaczego Zbigniew i Danuta? |
| 00:08:26 | Historia Polski w naszej rodzinie zawsze była pielęgnowana i uczono nas o losach naszych przeszłych pokoleń: o Chrobrym, o Kraszewskim. |
| 00:08:42 | I literatura i zawody przechodziły z rąk dziadków na na synów i nauczono jednego: masz uczyć się zawodu. |
| 00:08:53 | Ponieważ ojciec był z zawodu ślusarzem przypadło mi w udziale uczyć się tego zawodu. Ale to nastąpiło w momencie kiedy wybuchła II wojna światowa. |
| 00:09:05 | W okresie międzywojennym ojciec mieszkał w Bydgoszczy, zainteresował się kolarstwem. Nauczył jednego z chłopców, w którym zauważył talent kolarski. |
| 00:09:18 | To był przyszły mistrz Polski w kolarstwie. Więcej: był u nas i mieszkał u nas. Później ojciec otworzył klub kolarski. Był tam marszałkiem, prezesem tego towarzystwa. |
| 00:09:29 | I zainteresowania polityką. Tu spotkał się z generałem Thommée. Z nim jeździli i tworzyli tę organizację BBWR – czyli Bezpartyjny Blok Współpracy z Wojskiem, yyy z Rządem. |
| 00:09:46 | Narodził się okres Józefa Piłsudskiego, oswobodzenie kraju. I ojciec bawił się w tą politykę. |
| 00:09:56 | Ta polityka nastąpiła w tym okresie, kiedy była tragedia ekonomiczna dla całej Europy, i w Polsce to samo. |
| 00:10:06 | Był okres, gdzie dzięki tej polityce, ojca wyrzucono z pracy. Żyliśmy przez jakieś 2 lata na zasiłku. |
| 00:10:15 | Tak, że mama, jak dostała 5 złotych na miesiąc, to musiała tak gospodarować w domu, żeby wystarczyło na wszystko. |
| 00:10:22 | Później, kiedy się spotkał z generałem Thommée, miał ojcec sytuację o tyle lepszą, że ten zaopiekował się ojcem. |
| 00:10:33 | Dostał ojciec kierownicze stanowisko w jednostce wojskowej |
| 00:10:37 | przy budowie polskiego pierwszego czołgu “Łazika“ i innych pojazdów mechanicznych, w Bydgoszczy na ulicy Artyleryjskiej. |
| 00:10:47 | Ten okres zawodowy ojca polepszył warunki mieszkaniowe, dzieciaki chodziły już do szkoły, zmienialiśmy sobie mieszkania, sytuacja wyglądała nieźle. |
| 00:11:00 | Do momentu, kiedy nastąpił okres żądań ze strony niemieckiej korytarza tzw. Pomorskiego zdostępem do Prus Wschodnich. |
| 00:11:12 | Ten moment zaważył na losach Polski i mojej rodziny. Minister Beck powiedział, że Polska od Baltyku odepchnąć się nie da. |
| 00:11:22 | To zdenerwowało Hitlera, no i wypowiedział wojnę. Okres wojny przerwano. Myśmy jeszcze przedtem wyjechali z Bydgoszczy do Warszawy. |
| 00:11:35 | Ojciec wcześniej dostał od generała Thommée informację, że jest już przeniesiony służbowo-papierkowo, na Okęcie do fabryki samolotów w Polsce, w Warszawie. |
| 00:11:48 | A dzieciaki zostaną do czasu ukończenia szkoły w Bydgoszczy. Kiedy dwa tygodnie przed wybuchem wojny przyjechaliśmy do Warszawy, nowe mieszkanie, i problem. |
| 00:11:58 | Do szkoły nie można się nigdzie dostać. Wszystkie miejsca już były pozajmowane. I mama znalazła dla mnie szkołę w gimnazjium kupieckim. |
| 00:12:09 | Ja zdenerwowany tym wszystkim powiedziałem, że ja kupcem nie chcę być, bo ja chcę być też ślusarzem, mechanikiem itd. tak jak dziadek, ojciec, teraz ja. |
| 00:12:19 | Wytłumaczono mi, dzieciakowi 14-letniemu, że: "poczekaj, na pewno po pół roku część dzieci odpadnie w innych miejscach w gimnazjach |
| 00:12:30 | i wtenczas się dostaniesz do szkoły, na pewno tak będzie". Mieli rację. I tak się zrobiło. |
| 00:12:36 | Z tym, że nastąpił nowy, szokujący dla mnie rozdział historii wojennej. W momencie, kiedy miałem 1-go września, zdawałem, złożyłem papiery do szkoły, |
| 00:12:53 | okazało się, że skontrolowano finansowe możliwości rodziców, czy będą opłacać, bo szkoły były płatne. |
| 00:13:02 | Zawiadomiono tylko tych, których rodzice mieli stały dochód finansowy, dopływ gotówki. |
| 00:13:10 | Mnie nie powiadomiono o tej sytuacji. I teraz ten okres ojciec ustanowił inaczej. |
| 00:13:18 | Mówi: “słuchaj, ja otwieram warsztat, zacznę robić uslugi dla ludności powojennej, |
| 00:13:26 | sporo szkód wojna narobiła, pieniądz będzie w domu. I teraz będziesz u mnie uczył się praktyki ślusarskiej.” |
| 00:13:34 | W międzyczasie rozkaz władz ros.. niemieckich: można młodzież zatrudniać w szkołach tylko zawodowych czyli Berufsschulen. |
| 00:13:46 | No i tak się stało, 3-letnią szkołę – Berufsschule, skończyłem. Niemcy o tyle poszli na rękę młodzieży, że otworzyli dodatkową 4 klasę, |
| 00:14:00 | przygotowującą do po cichu, (taką umową zawartą między profesorami), że to będzie taka przemycana, już humanistyczna, humanistyczne kształcenie młodzieży. |
| 00:14:16 | A oficjalnie to będzie szkoła zawodowa niby. I tak tajną, tak powiem, lekturą, ucząc się, poznawałem historię Polski już oficjalnie, w statucie u oficjalnych profesorów. |
| 00:14:32 | Ale okres nastąpił dla mnie przełomowy w momencie, kiedy zdając papiery do gimnazjum Wawelberga, Wawelberga, techniczne kształcenie budowy maszyn, |
| 00:14:50 | którą notabene, to była niemiecka szkoła, znana na całą, w całej Europie. |
| 00:14:56 | Ja byłem bardzo zadowolony z tego, że do Wawelberga będę chodził. |
| 00:15:00 | Wszystkich chłopców, którzy nosili czapki, znane w Warszawie, brązowe takie. No być u Wawelberga to było coś, to już była pozycja dla gimnazjalisty i licealisty. |
| 00:15:14 | No niestety, tak jak moment w 1939 roku, kiedy zdałem egzaminy do gimnazjum wybuchła wojna, tak teraz sytuacja powtórzyła się u mnie w momencie, |
| 00:15:28 | kiedy zdając papiery do Wawelberga, 1-go września miałem przystąpić do nauki, usiąść w ławce i uczyć się w szkole, w gimnazjum Wawelberga, w liceum. |
| 00:15:39 | Okazało się, że miesiąc wcześniej 1-go sierpnia w Warszawie wybuchło powstanie. Efekt: myśmy pracując w warsztacie, dowiedzieli się, że wybuchnie powstanie. |
| 00:15:54 | Ojciec o godzinie trzeciej zamknął warsztat i ostatnim tramwajem przejechalismy przez most Kierbedzia na Pragę. |
| 00:16:04 | Praga to oddzielona Wisłą dzielnica warszawska. I o godzinie 15.00 wybuchło powstanie na terenie Warszawy. Praga była wolna od tej tragedii. |
| 00:16:19 | Z tym, że tragedia rodzinna - siostra nie wróciła z pracy do domu. Ciągle rozpacz, co z Danką, co z Danką? Żyje, nie żyje? Gdzie ona jest? |
| 00:16:30 | Z tym, że cały czas mieliśmy nadzieję, że ona na pewno dotarła do ciotki, |
| 00:16:36 | która mieszkała na Krakowskim Przedmieściu i na pewno w tej rodzinie jest, czyli już ma jakieś oparcie familijne, tam jakąś pomoc. |
| 00:16:44 | To się sprawdziło. Po wojnie dopiero się dowiedziałem o tych całych sytuacjach. |
| 00:16:50 | Na razie o mnie i mojej sytuacji zad.. zdecydowała hmhm.. maszyna wojenna i efekt zarządzeń władz niemieckich. |
| 00:17:06 | Kiedy 28. sierpnia na podwórko, gdzie myśmy przebywali - mieszkańcy bloków sąsiednich na przestrzeni wolnej między zabudowaniami, które tworzyły budynki. |
| 00:17:22 | Momentalnie w bramach wszystkich pojawili się Niemcy uzbrojeni jak to się mów po zęby, z automatami w ręku. |
| 00:17:30 | I jeden z oficerów wyszedł na środek i oczywiście zapowiedział rzecz, która przeraziła momentalnie wszystkich: |
| 00:17:41 | “Macie pięć minut, wszyscy mężczyźni od 14-tu lat do 65-ciu mają się stawić na podwórku. |
| 00:17:52 | Macie 5 minut czasu. Kogo zastaniemy w czasie kontroli w mieszkaniu, zostanie na miejscu rozstrzelany”. |
| 00:18:00 | Możecie państwo sobie wyobrazić co się działo: szok, panika, płacz, rozpacz. Ci co byli na podwórku już nie mieli prawa wejścia do do do domu. |
| 00:18:10 | I ustawiono nas w kolumnę, wyprowadzono na ulicę i do koszar wojskowych. W koszarach zakwaterowano nas na pustym placu, ale z daleka były jakieś baraki, szopy właściwie. |
| 00:18:26 | I nas skierowano w tym kierunku zostawiając już bez opieki niemieckiej, bez kontroli tych.. żołnierskiej. |
| 00:18:35 | Ale tu po raz pierwszy zobaczyłem rzecz, która przeraziła mnie. Po lewej stronie zobaczyłem ludzi, |
| 00:18:42 | którzy swoim wyglądem tworzyli grupę do krańca wykończonych ludzi, żebraków jakiś w łachmanach. Mówiąc szczerze budzili wstręt. |
| 00:18:57 | I oni coś do nas krzyczeli. Nie bardzo rozumiałem o co tu chodzi. Dopiero po chwili, kiedy część naszej grupy weszła do tych szop, momentalnie stamtąd uciekła. |
| 00:19:10 | Oni nas przestrzegali żebyśmy nie szli tam, bo tam było pełno pcheł. |
| 00:19:14 | Ci, którzy weszli do tych szop, całe ciało mieli pogryzione przez pchły, a ci, którzy nas ostrzegali, to byli jeńcy radzieccy. |
| 00:19:25 | {Schweigt und kämpft mit Tränen} |
| 00:19:30 | IV: Ja od razu tłumaczę, o co chodzi. Ok. Er hat jetzt ganz ausführlich über die Familie der Seite des Vaters und der Mutter erzählt. |
| 00:19:46 | Wie sie sich kennengelernt haben. Am Schluss als der Vater aus Magdeburg zurück gekommen ist und wollte sich ein neues Leben aufbauen in Bromberg. |
| 00:19:57 | Und die Mutter aus Russland, aus Odessa, nach Polen auch gekommen ist, haben sie sich in Bromberg kennengelernt und die Familie gegründet. Er hat noch eine Schwester, Danuta heißt sie. |
| 00:20:10 | Und dann hat er erzählt, wie sie ...wywieźli z podwórka. To ojciec był z Panem? |
| 00:20:23 | ZK: To mogę zacząć? |
| 00:20:25 | IV: Ja.. No niech Pan da.. Bo on chciałby jakieś pytania zadać.. |
| 00:20:30 | ZK: Tak. Ojciec został w mieszkaniu, ponieważ znał doskolale, pięknie mówił językiem niemieckim. |
| 00:20:37 | IV: Sein Vater ist in der Wohnung geblieben, weil er sehr gut Deutsch gesprochen hat. |
| 00:20:41 | ZK: I w czasie kontroli przyszedł do mieszkania stary Niemiec z młodym. |
| 00:20:47 | IV: Und während sie sie kontrolliert haben, ob noch jemand in der Wohnung zurückgeblieben ist, kam ein älterer Deutscher mit einem jungen. |
| 00:20:56 | ZK: A ojciec położył, leżąc w łóżku ... |
| 00:20:59 | IV: Niech Pan dalej opowiada, ja mam nie tłumaczyć... |
| 00:21:03 | ZK: Sytuacja wyglądała w ten sposób, że ja wszedłem na teren koszar niemieckich bez ojca, który w tym czasie został w mieszkaniu. |
| 00:21:14 | I w ten moment weszło do mieszkania dwóch Niemców, jeden starszy, już ponad sześdziesięciokilkoletni z młodym Niemcem. |
| 00:21:25 | Zobaczyli ojca i po niemiecku do ojca: “I co ty tu robisz w mieszkaniu? Rozkaz był, miałeś się stawić na podwórku!” |
| 00:21:31 | A ojciec odpowiedział do niego czystym, pięknym językiem literackim, mówiąc, że jest chory i że nie może wstać z łóżka i tak dalej. |
| 00:21:40 | Niemiec zaskoczony, że Polak do niego mówi w języku niemieckim i pyta się: “Kim jesteś, Niemcem?” |
| 00:21:46 | Ojciec mówi: Nie. Ja pracował... “A skąd znasz niemiecki?” Ojciec opowiedział historię swoją, że był przez okres 5 lat w Niemczech, zna niemiecki. |
| 00:21:55 | I tutaj nastąpiła kontrola: “W Magdeburgu? A gdzie pracowałeś?” Ojciec mówi, w jakiś takich warsztatach kolejowych, to przy tej trzeciej ulicy. Tu ojciec nazwał ulicę. |
| 00:22:07 | Ten mówi: “Tam byłeś?” Zgadza się. “Bo ja też jestem z Magdeburga.” I nastąpiła wymiana spostrzeżeń w lokalizacji. |
| 00:22:16 | I ojciec dopowiedział, że mówi, że jeszcze po pracy chodziłem do piwiarni takiej a takiej. |
| 00:22:21 | No Niemiec zaskoczony, że on do tej samej piwiarni chodził i do tego młodego mówi: |
| 00:22:26 | “Słuchaj zostaw tego starego dziada, mówi, chodź”. Przypadkowi znając język niemiecki ojcu uratowała życie. |
| 00:22:35 | Nie wiem czy warto o tym wspomnieć, że podobną sytuację ja miałem, ale o tym później. |
| 00:22:42 | Teraz sytuacja … zakończyłem o więźniach rosyjskich. To był przerażający widok. |
| 00:22:50 | Popatrzyłem na nich nie zdając sobie sprawy z tego, że niedługo będę zupełnie podobny do nich. |
| 00:23:01 | Ale to nastąpiło po tym, jak nas wyprowadzono z koszar na tereny przez most Kierbedzia na stronę warszawską, gdzie odbywało się powstanie. |
| 00:23:13 | Patrzałem na palone domy, palone w hali targowej, Hala Mirowska w Warszawie. Tam palono jeszcze trupy. |
| 00:23:22 | Codziennie dymy szły, zapach spalonych ludzi. I wyprowadzono nas na przedmieście, na Wolę i do.. wpędzono do kościoła. |
| 00:23:34 | Tam zebrano różne grupy z różnych dzielnic, na tym terenie. I druga rzecz, że w tym miejscu Niemcy wyłapywali wszystkich powstańców. |
| 00:23:49 | O tyle mieli ułatwioną sytuację, że każda grupa sprowadzana z dzielnic miasta była ubrana mniej więcej tak jak każdy w tej chwili tutaj z nas, w ubraniu, w którym wyszedł z mieszkania. |
| 00:24:02 | Powstańcy natomiast, kiedy już miesiąc czasu trwało powstanie, |
| 00:24:07 | mieli na sobie ślady niewyspania, zarośnięci, brudni, poszarpane ubrania, widać, że brali udział w powstaniu. |
| 00:24:17 | Tych Niemcy bardzo szybko wyłapywali i rozstrzeliwali na miejscu. |
| 00:24:22 | Tragedia opisywana jest w historii walk powstańczych, więc nie będę o tym wspominał, bo jest bardzo obszerny materiał. |
| 00:24:30 | Ale naszą grupę zamknięto na noc w kościele. Powiedziano tylko tyle, że proszę: kto chce skorzystać z toalety, |
| 00:24:39 | macie w tej chwili tylko teraz wyjątkową okazję, na noc kościół będzie zamknięty, nikt z kościoła nie wyjdzie." |
| 00:24:47 | Teraz proszę sobie wyobrazić, że jest tysiące ludzi w kościele: dzieci, chorzy, ranni, kobiety, mężczyźni, dziewczęta, chłopcy. |
| 00:24:57 | Następuje tragedia. W miejscu katoli.. dla katolika świętym, trzeba załatwiać potrzeby fizjologiczne. |
| 00:25:08 | Ciemno, noc, echo ludzkich cierpień w tych olbrzymich przestrzeniach roznosiło się, i ciemność. No niewyobrażalna historia. |
| 00:25:25 | To się przeplatało z płaczem, histerią niektórych, bo i tacy się znaleźli. |
| 00:25:31 | Rano otworzono kościół, wyprowadzono nas na przed teren przed kościołem, i zrob.. ustawiono w kolumnę mężczyzn. |
| 00:25:41 | Ja miałem pierwszy przypadek, który zadecydował o tym że żyję. Mianowicie: Niemiec podszedł i położył mi rękę na plecach i krzyknął: “Cała grupa 15 kroków do przodu.” |
| 00:26:01 | Kolumnę rozłączono na dwie części. Jedna grupa odsze.. odeszła do przodu, |
| 00:26:07 | naszą grupę w tył zwrot i wymaszerowaliśmy na tory kolejowe i wywieziono nas do Pruszkowa, Durchlager 121. |
| 00:26:20 | Tam w Pruszkowie, w warsztatach kolejowych zobaczyłem nową tragedię - ludzi, którzy wcześniej byli zebrani z wszystkich dzielnic Warszawy, rannych olbrzymia ilość. |
| 00:26:35 | I zapowiedź, że: “Tutaj jesteście tylko przejściowo. Będą podstawiane wagony, pociągi, proszę wsiadać do każdego z tych pociągów, który wam będzie odpowiadał.” |
| 00:26:48 | Niemcy tutaj byli dla nas stosunkowo łagodni i próbowali słownie wytłumaczyć daną sytuację. |
| 00:26:56 | Mianowicie: “Jeden pociąg będzie jechał do Bauera na tereny gospodarcze. Kto chce pracować na roli, proszę bardzo, nikt nikomu nie będzie przeszkadzał. |
| 00:27:07 | Kto chce pracować w zawodzie, w warsztatach kolej.. yyhh.. mechanicznych, czy gdzieś w fabrykach, będzie pociąg specjalnie podstawiony i możecie do tego pociągu wsiadać. |
| 00:27:18 | Dla waszej informacji: nikt tu nie zostanie. Brak jest jedzenia, brak jest możliwości wyspania, kontroli, higieny. |
| 00:27:27 | Stąd musicie wszyscy wyjechać. Od was zależy gdzie pojedziecie“. |
| 00:27:31 | No i my jak stado baranów wsiedliśmy sobie do pociągu, który miał jechać do bauerów, do gospodarstw rolnych. |
| 00:27:41 | Okazało się, że po otwarciu wagonów, ale wagony były zamknięte i dopiero po trzech dniach, ten wagon otworzono. Bez picia, bez jedzenia i w wagonie 60 osób. |
| 00:27:53 | Tak jak ludzie stali grupami: familie, i pomieszanie: i dzieci, dziewczyny i chłopcy, starzy i młodzi. |
| 00:28:02 | I też to samo co w kościele - sprawa potrzeb fizjologicznych! Ktoś miał nóż, ktoś miał jakąś butelkę, te potrzeby były jakiś w ten sposób zaspokajane {Reibt sich an der Schläfe} . |
| 00:28:15 | Efekt: po trzech dniach, kiedy otworzono wagon, zobaczyłem, że jesteśmy na skarpie. Po prawej stronie drzwi, w terenie zobaczyłem baraki szare. |
| 00:28:28 | Kobiety chodzące, jedne w chustkach na głowie, drugie nie. Jakieś dzieci koło nich. I te ubrania były w pasy szaro-błękitne jakieś, brudne jakieś. |
| 00:28:45 | Nie wiedziałem - potem się dopiero dowiedziałem, że to był obóz w Ravensbrück. Do miesz.. wagonów poszła przyszła informacja: „wszystkie kobiety i dzieci mają opuścić wagon.“ |
| 00:28:57 | Rozpacz, tragedia, rodziny rozłączane, dzieciaki trzymające się ojców. Wyrzucono wszystkich, potem już w brutalny sposób. Zamknięto wagon, pociąg ruszył. |
| 00:29:11 | Po paru godzinach wagony otworzono, przed oczami zobaczyłem półkole esesmanów z automatami w ręku i psy. Jazgot psów wcześniej już było słychać. |
| 00:29:23 | Po lewej stronie zobaczyłem wysoki mur, wieżyczkę i jakieś zakłady stolarskie, poukładane sztaby drzewa, deski. I w pierwszym momencie przerażenie. |
| 00:29:37 | Ujadanie psów, druty kolczaste, reflektor, karabin maszynowy. O Boże, jesteśmy w obozie. |
| 00:29:45 | Wyprowadzono nas koło muru, weszliśmy na teren przez bramę, nad którą była jakaś wieżyczka. |
| 00:29:53 | Weszliśmy na teren, dziwna rzecz, piękne słońce, zabudawania malowane na biało, |
| 00:30:01 | z daleka w półkolu baraki, czyściutko, malowane na zielono, futryny okien na czerwono i żadnych ludzi. Tylko my. |
| 00:30:12 | Po lewej stronie jakieś budynki, komin, centralne ogrzewanie, z tyłu las. I zostawiono nas. |
| 00:30:21 | Wartownicy gdzieś zginęli, czekamy, nic się nie dzieje. W pewnym momencie zza baraków zobaczyliśmy grupę pięciu więźniów pchającą platformę samochodową. |
| 00:30:35 | Na niej schody i obok szło czterech mężczyzn, dwóch oficerów i dwóch cywili. |
| 00:30:43 | Szybko się połapałem, że to są Niemcy, dlatego że ci dwaj cywile mieli te takie kapelusze jak myśliwi mają, z jakimś tam piórkiem czy szczeciną na opasce kapelusza. |
| 00:30:57 | Weszli na platformę i otrzymujemy informację. Przemawiał komendant. Tłumaczył jeden z tych cywili: |
| 00:31:08 | „Jesteście w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Dla waszej informacji: zapomnijcie o tym, że stąd wyjdziecie żywi, to jest komin, najwyżej dym z was przefrunie do Polski. |
| 00:31:27 | Stąd nie wyjdziecie. Jeżeli chodzi o dyscyplinę. Co kto ma, żadnych jedzeń tutaj nie będzie osobnych. |
| 00:31:37 | Kto co ma z jedzeń, z żywności, proszę zostawić na platformie. Kto co ma z żyw.. jakichkolwiek precjozów, dostanie kopertę. |
| 00:31:46 | Ma wrzucić do tej koperty, i proszę zapamiętać, że należy wpisać dokładnie swoje nazwisko, imię, adres, datę urodzenia, |
| 00:31:56 | żeby nie było historii przy wręczeniu wam z powrotem dokumentów, że ktoś coś wam ukradł, albo wam zabrakło“. |
| 00:32:06 | To w tym momencie konsternacja. Dopiero mówił, że stąd żywi nie wyjdziemy, a teraz mówi, żebyśmy dokładnie zapisali wszystko jak będziemy wychodzić. |
| 00:32:18 | No przerażenie, no co za głupoty opowiada, wiemy, że jest śmierć. To nas tylko przekonało. |
| 00:32:25 | I teraz każdy, co kto miał, wszystko prędko psuł, likwidował, żeby im nie dać nic do ręki. |
| 00:32:32 | I w tej kolonie, grupie, było osób było kilkaset, no to każdy rzucał na ziemię, to co tam miał cennego |
| 00:32:38 | i grzebał butem w ziemię, zasypywał ziemią i na tym się skończyło, im nie damy. |
| 00:32:45 | Ja na przykład miałem tornister, w którym miałem pól litra spirytusu. Mama mi go przygotowywała zawsze. |
| 00:32:51 | To taki był plecak rezerwowy, w razie czego, jak mnie złapią. Efekt był taki, że ja dopiero ten plecak otworzyłem w obozie. |
| 00:33:00 | Miałem dwie konserwy rybne, pół litra spirytusu, kawałek skóry na zelówki, mydło schichta i zegarek, pamiętam, kieszonkowy. |
| 00:33:13 | Kiedy otworzyłem i poczęstowałem kolegów i jeden z nich mówi: „słuchaj, ten zegarek nic nie wart. Masz ode mnie inny.“ |
| 00:33:23 | Ja obciąłem, ktoś miał nóż, obciął tę kostkę mydła na pół. Ja za zegarek dałem mu pół kostki tego mydła schichta. |
| 00:33:32 | Wydrążyłem nożem dziurę w tym mydle i włożyłem od niego otrzymaną Omegę. |
| 00:33:39 | Wcisnąłem te resztki mydła, naplułem, za.. za.. zaśliniłem te miejsce po przykryciu, tak jakbym tym mydłem się mył. |
| 00:33:48 | I w ten sposób ten zegarek przez kolejnych osiem kontroli przemyciłem. |
| 00:33:56 | Efekt jeszcze tego typu, że jak myśmy znali ten.. hhh.. jak myśmy z tej kolumny weszli do baraków i zaczęto nas już teraz yy..kontrolować. |
| 00:34:13 | Z tym, że: „rozebrać się do naga“, na marynarkę położoną na ziemi, resztę ubrania trzeba załadować w marynarkę, |
| 00:34:24 | zawiązać rękawami, tą kopertę położyć na miejsce i podejść do biur.. do stołu. |
| 00:34:30 | Tam zdawało się tą kopertę. Niemiec wpisywał nazwisko z koperty do swojej księgi. Ubrania rzucał na kupę, gdzieś tam w kąt sali. |
| 00:34:43 | Z tym wolno nam było teraz przejść do następnej sali zabierając ręcznik, 10 papierosów i mydło i własne buty. |
| 00:34:53 | Kiedy weszliśmy do następnej sali, strzyżenie. Pozbyliśmy się całego owłosienia na ciele. |
| 00:35:01 | I teraz jeszcze obrzydliwa sytuacja, bo osobista kontrola, czy w ciele nie przenosimy czegoś, kontrola z lampą w dodatku. |
| 00:35:14 | Potem dopiero wprowadzono nas do następnej izby, tam prysznice. Tu mi ukradli buty, ręcznik, mydło zostało. Papierosy zginęły. |
| 00:35:25 | I dopiero wtenczas wyprowadzono do innego baraku i tam nam dano papierową koszulę, worek taki jakby od cukru czy od wapna, pościnane narożniki i miejsce na głowę. |
| 00:35:40 | To było zamiast piżamy, koszuli, coś w tym sensie, oczywiście kalesony dali, spodnie w pasiaki, bluza w pasiaki, okraglą czapkę w pasiakach. |
| 00:35:51 | I wyprowadzono nas na pole, ustawiono w pięciu rzędach i skierowano do innego baraku 54. |
| 00:36:05 | Tutaj dano nam taśmę z numerami, które wpisywano do rejestru, do księgi. Podać nazwisko, imię, datę urodzenia, skąd przybyłeś. |
| 00:36:19 | I na mojej taśmie, którą mi dano, beżowej, był czerwony trójkąt i numer 85625, |
| 00:36:29 | czyli nie miałem już nazwiska, od tej pory byłem więźniem 85625. Tego się do końca życia nie zapomni. |
| 00:36:40 | Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że ja mieszkając w Bydgoszczy, chodząc do szkoły miałem kolegów Niemców. |
| 00:36:51 | Z nimi się znałem i ten język i liczby niemieckie dla mnie były znane, nie było żadnych trudności. |
| 00:36:58 | Jak się szło do sklepu, to się albo mówiło po polsku czasami albo po niemiecku, że tam pół funta albo ćwierć kilo, po niemiecku albo po polsku. |
| 00:37:07 | Ja te wyrażenia takie podrzędne znałem. |
| 00:37:10 | W momencie natomiast, gdy trafili do obozu ludzie z Galicji, z Kongresówki, ze wschodnich granic, którzy nie słyszeli w ogóle języka niemieckiego, |
| 00:37:20 | to był straszny problem. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że to decydowało w niektórych wypadkach o jego ich życiu. |
| 00:37:29 | Mianowicie kiedy przyszyty nurmer, ustawiono nas w kolejce, wyprowadzono na Appellplatz, kapo krzyczy:" 85625 komm zu mir"! |
| 00:37:42 | Ja zrozumiałem, że mam wyjść z szeregu, podejść do niego, stanąć trzy metry przed nim, zameldować się, że heftling numer … stoi do apelu. |
| 00:37:55 | Ale gdy trafiło to na człowieka, który pierwszy raz słyszał niemiecki język, nie wiedział o co chodzi. |
| 00:38:02 | Któryś z kolegów pomagał mu, acha, zobaczył, że kolega ma ten numer, którego Niemiec kapo wrz.. krzyczy, woła. |
| 00:38:09 | Wypchnięto go z szeregu, idź do niego, bo on cię woła. Co z tego, że on podszedł do tego Niemca, ale teraz nie wie co ma powiedzieć, bo nie umiał czytać tego numeru. |
| 00:38:20 | W tym momencie {hebt rechte Hand} kapo dawało mu kijem w głowę. Z bólu zakrył rękoma głowę, dostał po rękach drugi raz, |
| 00:38:28 | opuścił ręce, dostał trzeci raz w głowe - ale to nie było uderzenie sobie dla zabawy. To było uderzenie takie, po którym padał nieprzytomny na ziemię. |
| 00:38:39 | Tak zaczęło się przywitanie więźnia - heftlinga z numerem obozowym w Sachsenhausen. |
| 00:38:49 | Żeby było zabawniej, jak oni to nazywali, to kolumna musiała szybko maszerować i wywoływali z kolumny numer. |
| 00:38:57 | Dobrze, że trafiło na człowieka młodego, sprawnego, który wyskakiwał, jakoś się wybronił z numerem ewentualnie. |
| 00:39:05 | Ale co zrobić z człowiekiem, który był chory? Łapał powietrze, nie mógł nadążyć, wstawał, został bity, upadał, i trup. Pierwszy raz spotkaliśmy się z tym co się dzieje. |
| 00:39:22 | Jeszcze jeden moment - kiedy staliśmy w kolumnie, jeszcze wcześniej, kapo podszedł i do któregoś tam z kolegów o coś tam zapytał, coś takiego i uderzył go. |
| 00:39:35 | Efekt był piorunujący. Niemiec zwalił się z nóg na ziemię. Trafił na boksera. Ten mu po prostu pieścią oddał w szczękę, znokautował Niemca. |
| 00:39:47 | I ten moment nie zapomnę do końca życia. Wszyscy kapo momentalnie rzucili się na niego i zatłukli go na śmierć kijami. |
| 00:39:57 | W pierwszym momencie, kiedy Niemiec upadł, wszyscy więźniowie się roześmiali. Później nikt się nie śmiał {schweigt und trinkt Wasser} Czyli.. już? |
| 00:40:22 | MA: Ok.. |
| 00:40:24 | ZK: Więc moment został zapamiętany przeze mnie do końca życia. Tak jak powiedziałem, że nikt się.. przestał się śmiać. To się już skończyło. |
| 00:40:34 | Wiedzieliśmy, że ci kapo, którzy mają zielone winkle, to byli bandyci, to byli wyrokowcy. |
| 00:40:43 | I mówiąc szczerze ja nie bardzo przypominam sobie, były wyjątki - kiedy widziałem, gdy esesmann zabijał w obozie. |
| 00:40:54 | To robili kapo. I teraz dlaczego mówię o tym co kapo robili? |
| 00:41:01 | Kapo był takim samym więźniem jak ja, z tym, że miał funkcję, i żeby na funkcji się utrzymać, nie być karanym ewentualnie i ponosić jakieś konsekwencje za zbrodnię, |
| 00:41:18 | którą on popełnił i dostał się do obozu, pilnował tej funkcji i dopuszczał się do ohydnych zbrodni, na przykład gdy był głodny. |
| 00:41:29 | Jeżeli my w obozie dostawaliśmy 10 dkg chleba na śniadanie, 10 dkg na kolację, obiad erzac-zupa, nie wiadomo z czego. |
| 00:41:37 | Tak jak mieliśmy oo zupy, która była, albo to posiekana miotła dozorcy zamia..zamia.. zamiatającego ulicę, |
| 00:41:45 | to nie wiadomo było, czy to były witki brzozowe, czy co. Najlepszą zupą, którą jadłem w obozie to była z brukwi. |
| 00:41:53 | Bardzo często była pietruszka, no meczo..moczopędna. Więc były tego rodzaju historie. |
| 00:42:00 | Nigdy człowiek nie był najedzony. Wieczny głód. I organizm zaczął spalać tłuszcz, który organizm miał w sobie. |
| 00:42:10 | I fachowcy od sytuacji żywnościowej jeńców, więźniów w obozach koncentracyjnych określali to specjalnie .. specjalnym terminem. |
| 00:42:24 | Nie pamiętam jak to się nazywało. W każdym razie organizm zjadał sam siebie po prostu. |
| 00:42:32 | Mnie doprowadził do tego, że najszerszym miejscem na mojej nodze to była główka stawu kolanowego. |
| 00:42:44 | Na biodrach mogłem sobie położyć dłonie zwinięte w pięści i jeszcze kości wystawały. Ale to bylo później. |
| 00:42:53 | Na razie jesteśmy w Sachsenhausen. Sytuacja postępowania kapo z więźniami. |
| 00:43:03 | Acha, i wracając do tego o tym jedzeniu jeszcze. Niemiec dlaczego zabijał heftlinga? |
| 00:43:11 | Dlatego, że on w raporcie brał sobie przydział chleba, podawał, że ten zginął, ale przydział chleba on zjadał. |
| 00:43:20 | Jak był głodny zabił trzech, miał 30 dkg chleba na śniadanie, to samo robił na kolację. |
| 00:43:26 | Tak traktowano w obozie, w moim przypadku pozycje kapo. Co za problem - Niemcy na to przyglądali się, i to ich nie interesowało. |
| 00:43:39 | Zapowiedź kap.. komendanta obozu była: wyjdziecie przez komin. Więc on wiedząc o tym, że on też może przez komin wyjść, musi pilnować swojej funkcji. |
| 00:43:51 | I miałem okazję zobaczyć w Sachsenhausen grupę więźniów skutych łańcuchami. |
| 00:43:57 | Oni mieli na sobie, na .. jak ja miałem na pasku beżowym numer, oni mieli kółka czerowo-białe.. czarne. |
| 00:44:09 | Dopiero się później dowiedziałem, że to byli skazani na śmierć. Nie mieli żadnych praw. |
| 00:44:14 | Nie mieli prawa przebywania w baraku i czy był deszcz czy śnieg, czy zima czy lato. Ta grupa z tym numer..z tym oznakowaniem była przeznaczona na śmierć. |
| 00:44:25 | I tą grupę Niemcy wykorzystywali, jak się dowiedzialem, na załadowywanie do samochodu i wywiezienia w miejsca niewybuchów i do zbierania tych niewybuchów. |
| 00:44:36 | I jeżeli nie o niezbyt precyzyjnie się tym obchodzili, bomba wybuchała, oni ginęli. |
| 00:44:43 | I był moment, o którym się dowiedziałem, że podobno wpadli na pomysł więźniowie, żeby zamiast zginąć, zginęli Niemcy przy tym. |
| 00:44:54 | Ogłosili, że znaleźli złoto w jakichś ruinach. Niemcy wpadli tam do nich, i oni w tym momencie zdetonowali bombę. |
| 00:45:02 | Jak my mamy zginąć, niech zginą i Niemcy. Później Niemcy byli już bardziej ostrożni. Ale o tym fakcie się dowiedziałem, o sytuacji obozowej jaka panuje. |
| 00:45:12 | Teraz Niemcy jeszcze nie wiem.. Nie wszyscy o tym później po wojnie wiedzieli, że Niemcy wprowadzili system oznakowań. |
| 00:45:20 | Te trójkąty, o których ja powiedziałem, że miałem czerwony, zielone mieli wyrokowcy, bandyci, np. ci badacze pisma świętego mieli fioletowe. |
| 00:45:31 | Żydzi mieli kształt trójkąta: czarny i żółty i różnego rodzaju skrzyżowania tworzące gwiazdę: i tam byli albo Żyd z Niemką, albo Niemka z Żydem, małżeństwo. |
| 00:45:46 | Tych też umieszczano w obozach i odpowiednio likwidowano. To były takie..pro.. to była olbrzymia tabela, pełna informacji, na pewno znana w historii. |
| 00:45:56 | Wracając do mojej sytuacji. Z Flossenburga.. z Sachsenhausen, po tej historii marszu na około i biegania przez więźnia, który nie umiał powiedzieć swojego numeru. |
| 00:46:12 | Wieczorem dostaliśmy jakieś jedzenie, zamknięci w baraku. Rano zbiórka i odmaszerowaliśmy do fabryki samolotów Henkla, 7 km od Sachsenhausen. |
| 00:46:25 | Dwa tygodnie kwarantanny i w pewnym momencie tam budowaliśmy sobie jeszcze 7-mio, 5-cio piętrowe łóżka drewniane. |
| 00:46:35 | I w pewnym momencie usłyszeliśmy z daleka jakiś łomot, szum coś w kierunku zbliżający się do nas. |
| 00:46:43 | Okazało się, że trafiła grupa więźniów 10.000 Belgów, Holendrów w drewnianych sabotach. Pierwszy raz zobaczyłem więźniów w takich butach. |
| 00:46:54 | I to była grupa, która miała numery już 120.000 plus tam końcówki. Czyli w ciągu dwóch tygodni, jak myśmy przyszli, majac 85.000, za dwa tygonie była już grupa 120.000. |
| 00:47:10 | Więc jak szybko następował nabór więźniów do obozów koncentracyjnych, to daje do myślenia. |
| 00:47:16 | Tam po dwóch tygodniach wróciliśmy do Sachsenhausen. Krótka kontrola i następnego dnia zbiórka - przydział na apelplacu, bochenek chleba. |
| 00:47:30 | Boże kochany, tyle chleba, taki był duży kawałek. I każdy z więźniów zaczął prędko odrywać te skórki chleba i gryźć - głód. |
| 00:47:44 | Ja byłem na tyle, nie wiem, przytomny, znając już ten rygor niemiecki i ojca, że ten rozkaz i tam z domu uważaj, |
| 00:47:55 | że Niemcy pod tym względem byli z jednej strony bardzo honorowi, z drugiej strony byli bardzo dokładni i nie było przypadku jeżeli powiedział coś, żeby nie dotrzymał słowa. |
| 00:48:08 | Ja znając to już od małego, jak oni powiedzieli, że macie przydział chleba, |
| 00:48:14 | wiedząc, że na śniadanie dostaję 10 dkg., na kolację 10, to sobie paznokciem na tym chlebie porobiłem kreseczki. |
| 00:48:21 | Acha, śniadanie tyle, kola.. obiad ten.. kolacja tyle, obiad może dwie kromki. |
| 00:48:28 | Wyliczyłem z tego oznakowania, że ja mam przydział chleba na trzy dni. |
| 00:48:34 | I teraz tylko ten kawałek sobie do tej kreski zjadłem i za pazuchą ten chleb trzymałem. Inni jedli do oporu, inni byli przezorni. Mówiłem do nich, niekórych. |
| 00:48:46 | Okazało się, że ja miałem rację. Z tym, że jadąc w transpocie już teraz w wagonie znalazłem sobie miejsce. |
| 00:48:54 | Zobaczyłem gdzie jest lokomotywa i od razu usiadłem do wagonu z tyłu, |
| 00:48:59 | kierunek jak była do przodu lokomotywa, to z tyłu wagonu, żeby przez ludzkie ciała, jak będzie wiatr przewiewał, |
| 00:49:08 | ja miałem trochę osłony tego, i w samym narożniku, żeby się nie kiwać. Nie wiem, no taki jakiś instynkt zachowawczy i po cichu, w tym kąciku, ten chleb sobie gryzłem. |
| 00:49:22 | I to był znowu transport trzydniowy. Dlaczego tak było. Transport jechał i zatrzymywał się, jechał, zatrzymywał się. |
| 00:49:31 | Później się zorientowaliśmy, że to powodowało pozrywanie torów kolejowych, przerwy, naprawy torów i powoli tam, kto się przejmował, że więźniowie w wagonach są. |
| 00:49:42 | Umrze to umrze, pociąg pojedzie dalej. |
| 00:49:44 | Dopiero kiedy wagon otworzono, zobaczyłem, że jesteśmy na olbrzymiej hali, naprawa wagonów kolejowych. |
| 00:49:54 | Tory na prawo, tory na lewo, w środku winda, po której wagon wstawiano i przesuwano odpowiednio na prawo czy na lewo. |
| 00:50:02 | Dowiedziałem sie, że jesteśmy w Reichsaufbesserungswerke w Dreźnie. Tutaj przywitanie przez komendanta obozu. Kary.. katy... yyy.. karykatura Hitlera. |
| 00:50:19 | Uczesany oczywiście tak jak Hitler, z wąsikiem, bryczesy, cholew.. buty z cholewami. |
| 00:50:26 | Po prostu trudno się było powstrzymać od śmiechu, chociaż czlowiek bał się, że jeżeli się uśmiechnie, to dostanie lanie. |
| 00:50:34 | Powiedział nam przez tłumacza, że tak: "Tu stoją majstrowie. Każdy z nich powie jaki jest ma zawód i teraz kto z was umie ten zawód, niech stanie w szeregu przed tym cywilem". |
| 00:50:50 | No więc tak: tu kowal, tu hydraulik, tu stolarz, tu malarz, tam jeszcze jakiś tam inny zawód. No i myśmy w rzędach poustawiali się. |
| 00:51:00 | Ja miałem do wyboru: albo być ślusarzem albo spawaczem, bo pracując u ojca w warsztacie miałem o tyle dogodnie, |
| 00:51:07 | że nauczyłem się i zawa.. zawodu, nie tylko samego ślusarza, ale i kowalstwo i spawalnictwo i tokarka i frezarka, czyli obróbka maszynowa metalu. |
| 00:51:19 | Zastanawiałem się, gdzie podejść. Spawanie to karbid, gaz - nie bardzo mi to odpowiadało i wiedziałem, że głód mlekowy, przy acetylenie, trzeba mleko pić itd. |
| 00:51:33 | Poszedłem do ślusa.. ślusarza. Niestety zrobiłem błąd. Trafiłem na komando Liebscher – nazista, Niemiec. Prał po twarzy Niem.. Pola.. więźniów, bił przy każdej okazji. |
| 00:51:47 | Przypadek zrządził, że uciekłem z tego komanda. |
| 00:51:52 | Ale powód był następujący: koledzy, którzy pracowali przy hydraulice i naprawie klocków hamulcowych, po ich demontażu i naprawie, |
| 00:52:04 | wymiana zużytych klocków na nowe, tak jakoś zdejmował klocek, że złamał sprężynę, która dociskała klocki do koła wagonu. |
| 00:52:15 | Ze strachu podleciał do mnie, wiedział, że ja umiem spawać i mówi: “Zbyszek pomóż mi, pospawaj to, bo przecież oni mnie zabiją do choroby, przecież to sabotaż.” |
| 00:52:24 | Ja pożyczyłem aparat spawalniczy od znajomegospawacza i prędko mu tam w kąciku, usiadłem i pospawałem tą sprężynę. |
| 00:52:36 | To była płaska sprężyna. I ponieważ przy pracy silnika spawalniczego powstaje pewien szum, na tyle głośny, |
| 00:52:46 | że nie usłyszałem, i zaciekawiony tą swoją pracą, nie zwróciłem uwagi, że ktoś za mna stoi, i w pewnym momencie, |
| 00:52:55 | gdzie tam jeszcze próbowałem młotkiem jakoś to wyrównać tą sprężynę, poczułem rękę na ramieniu {macht Geste} i po niemiecku: “Das ist gut”. |
| 00:53:07 | Wystraszyłem się. Niemiec, odwracam się, majster spawaczy. I on do mnie mówi: “Keine Angst” - nie bój się. |
| 00:53:17 | "Ty umiesz spawać. Dlaczego nie przyszedłeś do mnie"? Ja mówię, no no ślusarz, spawanie to jest gorsza praca itd. |
| 00:53:27 | Mimo, że lekka, bo nie potrzebujesz nic dźwigać, ale co dla organizmu jest lep.. gorsza. |
| 00:53:34 | Nie, „Komm zu mir“, i zabrał mnie do swojej grupy spawaczy. |
| 00:53:41 | Żeby sprawdzić moją sprawność jako spawacza, dał mi kawałek płaskowniko.. płaskownika, 8 milimetrów gruby i kazał mi go palnikiem przeciąć na pół i zespawać z powrotem. |
| 00:53:54 | Więc ja przeciąłem ten, sfazowałem, zrobiłem takie ścięcia ukośne na jednym końcu, na drugim, przyłożyłem je do siebie, drut spawalniczy, palnik i zespawałem to wszystko. |
| 00:54:07 | Popatrzył jak ja to robię, nic się nie odzywał. Wziął tą sztabkę, ja tam zamoczyłem do wody, ostygła. Włożył do imadła, wziął taki z kilogramowy młotek i puknął. |
| 00:54:18 | Myślał, że to odpadnie. Nie, mocniej, z całej siły, nie. No to wziął 5- cio kilogramowy młot, wygiął moje spawanie w kształcie litery „u“. |
| 00:54:30 | Zdałem egzamin. Mówi: „Chodź do kwatermistrza“. Zrzuciłem ubranie heftlinga, dostałem ubranie spawacza, takie. |
| 00:54:42 | Dlaczego o tym mówię? Dlatego że takie ubranie mieli Niemcy SA; brązowe takie grube suk.. suk.. ubranie z sukna i skórzane buty i skórzane rękawice. |
| 00:54:57 | Raz, że było cieplej, i cieplejszy mundur i praca. |
| 00:55:02 | I on dla mnie wygospodarował kawałek terenu przed halą, w której pracowali wszyscy. |
| 00:55:10 | Pomagałem mu wkopać słupy, drut kolczasty, symboliczny jakby. Dwa wagony podstawiono mi i ja teraz cały wagon kolejowy, który przybył na to miejsce, |
| 00:55:22 | aparat spawalniczy przewoźniczy z tym .. ładownią karbidu, którą zalewałem wodą, miałem już gaz, butlę z tlenem i ścinałem wszystko do wysokości platformy, |
| 00:55:35 | żeby z wagonu towarowego zrobić platformę do załadowania samochodów, tam czołgów etc.. |
| 00:55:40 | Tutaj się pokazałem z tej strony, że tak ścinałem elementy, żeby były gładkie, żeby tam nie potrzeba było piłować. |
| 00:55:48 | On to skontrolował, poklepał mnie po ramieniu i mówi: "Du bist jung (???), gut Fachmann". |
| 00:55:54 | O tyle zyskałem, że biorę wagon do pracy a majster, później się dowiedziałem, że nazywał się Weber, mówi: |
| 00:56:06 | „suche, in diesem Waggon ist ein Stück Brot“ – że uważaj, w tym wagonie jest kawałek chleba. {Führt den Zeigefinger an die Lippen}. |
| 00:56:17 | I palec na ustach, czyli nikomu nic nie mów. Faktycznie. I codzienne rano znajdowałem kawałek chleba. Sukces, trafiłem na człowieka {weint}. |
| 00:56:32 | Później, po latach się dowiedziałem o tym, że on stracił dwóch synów w moim wieku. |
| 00:56:42 | Teraz wracając do tych wagonów: sytuacja była na tyle poważna, że Polacy bali się, że Kapo Otto, było ich kilku kapo, i Polak. |
| 00:57:00 | Na samym początku przeoczyłem rzecz, że komendant, kiedy apel mieliśmy na placu w zakładach Reichsaufbesserungswerke powiedział: |
| 00:57:12 | „Kto umie z was obsługiwać obsługiwać medycynę, i taką ratunkową, poma.. pierwszej pomocy udzielać i zna dobrze język niemiecki, to on będzie dolmeczerem.“ |
| 00:57:27 | I zgłosiło się kilku. Komendant przeprowadził z nimi krótką rozmowę i padło na Polaka, kolegę z naszej grupy, Kasprzaka. |
| 00:57:37 | On był właścicielem apteki. Wcześniej dowiedzieliśmy się, że aptekę miał: brzeska, białostocka, białobrzeska. |
| 00:57:48 | Nie bardzo zapamiętałem po po wojnie gdzie, ale była na literę „b“ i aptekarz. |
| 00:57:57 | Bo dlaczego to wspominam? Dlatego, że po wojnie go szukałem. |
| 00:58:02 | Ale wróćmy do tematu obozu i hali w Dreźnie. Pół roku pracowaliśmy. Kapo Otto mścił się na nas. Oprócz majstra, tego Hakaty, nie pamiętam teraz już jego nazwiska. |
| 00:58:25 | I jest moment, że ja miałem wypadek z butlą, tą przetwornicą acetylenu. Kiedy załadowywałem butlę na stopkę wózka, któryś z więźniów, przenosząc jakiś materiał, |
| 00:58:42 | zaczepił tym materiałem o mój wózek z tą przetwornicą i wywrócił ją. Tą wytwornicę dopiero załadowałem karbidem i zalałem wodą. |
| 00:58:51 | Kiedy butla się przewróciła, momentalnie cały karbid zalany wodą wyprodukował acetylen. Zawór bezpieczeństwa pękł, zaczęła wyciekać mleczna taka substancja, zapach karbidu. |
| 00:59:10 | Ja zorientowałem się o co chodzi tylko tyle, że złapałem tą butlę i butlę wziąłem na siebie, na ciało i się przewróciłem, a butla na mnie. |
| 00:59:19 | Dopiero później wstałem i odkręciłem całą klapę kosza tego karbidu. Oczywiście wszystko wybuchło raptownie. |
| 00:59:27 | Cały byłem zalany mlekiem karbidowym i kapo podleciał do mnie, raz, że to huk, sensacja, i zaczął mnie bić. |
| 00:59:35 | Ale kapo.. wpadł jednocześnie majster Weber, który zobaczył co kapo robi. |
| 00:59:40 | Zrugał jego i powiedział żeby nie ważył się dotykać mnie, że ja zopobiegłem nieszczęściu, a ty jeszcze go bijesz. |
| 00:59:48 | I wystraszył kapo na tyle, że powiedział, że komendantowi powie co on robi i teraz pójdziesz do obozu, nie będziesz tu, tylko pójdziesz do obozu koncentracyjnego. |
| 00:59:58 | Niemiec był na tyle wystraszony, że wiedział, że jak ten Niemiec do Niemca coś powie to nie ma gadania, nie ma jakiegoś tam pobłażania. |
| 01:00:06 | Mnie już nie dotykał. Teraz zabrał mnie do siebie, dał mi nowe ubranie, zaprowadził do cywilnej łaźni. Tam umyłem się cały, wykąpałem. |
| 01:00:18 | Dostałem nowy uniform i zaprowadził mnie do kwatermistrza kolejarza, |
| 01:00:22 | pamiętam, bez ręki, i powiedział jemu, że temu masz dać kromkę chleba. Taki niby drobiazg, ale to był, to był kawałek chleba więcej. |
| 01:00:41 | Mniej więcej bym skończył o tej sytuacji obozowej. Do momentu kiedy następuje tragedia. |
| 01:00:50 | Mianowicie, którejś nocy, pracowaliśmy w tych zakladach na dwie zmiany, przybyła nowa grupa więźniów, o których my wiedzieliśmy, że są. |
| 01:01:02 | Z tym, że cała olbrzymia hala była podzielona na mniejszą i większą część. W tej mniejszej części ustawiono drewniane prycze z wełną drzewną. |
| 01:01:15 | To była sypialnia dzieląca dwa rzędy tych prycz po środku stołami i to była nasza jadalnia i spanie jednocześnie. |
| 01:01:27 | Przez 12 godzin ta grupa odpoczywała cały tydzień, a następna grupa ten tydzień pracowała na inna zmianę. |
| 01:01:37 | Jedni na noc, drudzy na dzień. A wymiana następowała raz w tygodniu, że tą grupę wypuszczano na tą stronę hali, nas wyprowadzano na tą. |
| 01:01:47 | Jak ci byli na podwórku i z tej strony, to tą grupę wpuszczano na warsztat, a ta grupa wchodziła do spania. |
| 01:01:53 | I w ten sposób była rotacja. Myśmy przez te pół roku nie widzieli się. Wiedzieliśmy, że tam są. Ale nikt nikogo nie widział. |
| 01:02:02 | Do momentu kiedy nastąpił dzień 12-ty, 13-ty luty. |
| 01:02:08 | A jeszcze wcześniej, Polak kapo, który przybył z grupą tą, o której mówiłem, objął komendę nad polską grupą, a Otto poszedł do grupy tamtej. |
| 01:02:26 | Po latach poszukiwań dowiedziałem się, że to byli więźniowie z Gross-Rosen, ale już międzynarodowa grupa, nie sami Polacy. |
| 01:02:35 | Teraz wracając tutaj, do momentu 12-ty, 13-ty luty, kiedy w nocy pracując, momentalnie olbrzymi huk, trzask, bomby, wybuchy i fosfor wodny. |
| 01:02:51 | Alianci zaatakowali Drezno. Więc pierwsza rzecz, to okna wyleciały z futrynami, drzwi, które były w bramie, którą wjeżdżano na teren, to wszystko powylatywało gdzieś. |
| 01:03:06 | Myśmy powpadali w kanały pod wagonami, żeby ratować sobie życie. |
| 01:03:11 | Z tym, że na stropie, który był tylko gdzieś tam warstwą 5-centymetrową, te bomby fosforowe, które składały się z ciężarka żeliwnego, wysokość gdzieś 30 cm i płyta aluminiowa. |
| 01:03:29 | I fosfor kiedy spadał na ziemię i się rozpryskiwał. I do tego stopnia jeszcze właściwość fosforu, |
| 01:03:36 | że każdy element fosforu rozpryskiwał się ponownie na nowe mniej.. części i rozprzestrzeniał się. |
| 01:03:45 | Można go było ugasić tylko ziemią, piachem. Piasek był na szczęście na terenie hali, w kilku miejscach. |
| 01:03:53 | I po pierwszym szoku, widząć co się dzieje, tutaj ogień, tu ogień, to myśmy wpadli na pomysł, że prędko ratujemy miejsce tego ognia, gasimy. |
| 01:04:06 | Bo myśmy się zorientowali, że, ja sam jeszcze krzyczałem, że słuchajcie, |
| 01:04:12 | ratujmy tutaj nasz warsztat pracy, bo jeżeli to nam się spali to nas wywiozą do Sachsenhausen. |
| 01:04:19 | Lepiej jest tu. No i to poskutkowało tym, że kiedy Niemcy wpadli licząc na to, że bomby uszkodziły halę i Pola.. ci więźniowie uciekać będą gdzieś. |
| 01:04:32 | Kiedy wpadali.. wpadli na halę z automatami gotowymi do strzału i patrzą, że my mamy łopaty czy tam coś w rękach nosimy ziemię i gasimy ogień, no. |
| 01:04:42 | Zamurowało ich dosłownie do tego stopnia, że przydzielili nam w nagrodę kawałek chleba później. Pajdkę chleba nam dali. Dla mnie był szok. |
| 01:04:52 | Tylko żeby oni wiedzieli, czym my się kierujemy, to by tego nie robili. Efekt: nie było już co ratować. Hal było na tym terenie Reichsausbesserungswerke 87. |
| 01:05:06 | Została tylko nasza hala, numer 12, reszta puste pole. Kiedy się rozwidniło, i druga rzecz, że część ścianki została uszkodzona w czasie wybuchów |
| 01:05:22 | i myśmy się po raz pierwszy zobaczyli z tamtą grupą, pomieszaliśmy się. Jest wymiana krótkich tam informacji itd. Już Niemcy nas nie dzielili, jedna grupa jest zusammen. |
| 01:05:36 | I okazało się, że Rosjanie. Rosjanie najgorzej byli traktowani z więźniów, oni byli pozbawieni wszystkich praw, jeżeli było wszystkim źle, to najgorzej mieli Rosjanie, i później Włosi. |
| 01:05:53 | Teraz moment: nie ma już co naprawiać. Zbiórka następnego dnia. Załadowali nas do pociągu, wyjazd. Gdzie? Nie wiem. |
| 01:06:07 | Pamiętam tylko przypadek taki, że na zakręcie jadąc pod górę, zakręt w lewo, jakiś las w głębi, |
| 01:06:17 | przedtem były jakieś yyy warsztaty, ale takie wyglądały jakby to były piece do wypalania wapna. |
| 01:06:28 | To zapamiętałem. Przez szparę, jakie tworzyły między ścianą wagonu a drzwiami wagonu, tam luka jakiś centymetr, półtora. To myśmy obserwowali kierunek jazdy ewentualnie. |
| 01:06:42 | I moment, który wcześniej Niemcy nam zapowiedzieli. Po załadowaniu po 60 osób do wagonu zamknęli i powiedzi... zapowiedzieli: |
| 01:06:53 | “Nie próbujcie ucieczki. Jeżeli ktoś ucieknie z wagonu, cały wagon zostanie rozstrzelany. |
| 01:07:00 | No więc pilnujcie sami siebie.“ Ja wiedziałem, że słowo Niemca to nie ma żartów, nie ma dyskusji. Znów wracam do tego porządku niemieckiego. Nie wolno lekceważyć sobie. |
| 01:07:15 | Z tym, że my Słowianie mieliśmy inny punkt widzenia, zawsze tam po swojemu sobie coś wykombinujemy. |
| 01:07:20 | Niestety w pewnym momencie pociąg się zatrzymuje, dobrze, że jesteśmy na półkolu. Zobaczyłem, ludzie się rzucili do tej przerwy między ścianą a drzwiami |
| 01:07:33 | i obserwujemy jak Niemcy przechodzą i zaglądają pod wagony. |
| 01:07:38 | W pewnym momencie, i w pewnym momencie ustawili się w półkolu przed wagonem |
| 01:07:48 | i z automatów strzelają do tego wagonu. Widać jak rozpryskiwają drzazgi z tego z desek tego wagonu. Otworzyli drzwi, rękawy zawinęli, bagnety w rękę i weszli do wagonu. |
| 01:08:02 | Wiedzieliśmy, że jadą mordować tych co tam ewentualnie znajdą jeszcze żywych. |
| 01:08:07 | I to się sprawdziło, ktoś miał nóż, otworzył.. wyciął deskę w wagonie i uciekł. |
| 01:08:16 | W momencie, kiedy był na torach kolejowych, nie zdawał sobie sprawy z tego, nie przewidział, że na ostatnim wagonie, |
| 01:08:25 | na wieżyczce siedział Niemiec z automatem gotowym do strzału. |
| 01:08:29 | Kiedy zobaczył na torach kolejowych więźnia otworzył ogień. |
| 01:08:34 | To był sygnał, pociąg się zatrzymał, skontrolowali po.. wagon i rozstrzelali wszystkich. Ten wagon dotarł na miejsce do Flossenburga. |
| 01:08:43 | I może przerwę zrobię. |
| 01:08:48 | To już... |
| 01:08:46 | IV: Skończyliśmy na tym, jak w wagonach kolejowych Niemcy zamordowali... |
| 01:08:54 | ZK: Aha.. rozumiem.. Tak. |
| 01:08:55 | IV: O próbie ucieczki....(???) |
| 01:09:04 | ZK: Kiedy dotarliśmy na stację kolejową nie wiedziałem jeszcze gdzie, ale po plecach poczułem dreszcz, zimny pot. Dlaczego? |
| 01:09:17 | Dlatego, że na peronach pełno kamieni – Steinbruch. O tym to już myśmy wiedzieli więźniowie, |
| 01:09:27 | że kopalnia i kamieniołomy to jest najgorsza rzecz jaką można sobie wyobrazić i trafić dla więźnia. |
| 01:09:36 | Tam się szybko umierało. Raz, że transport kamieni, wyjątkowo okrutni kapo. Ale nie wiemy jeszcze gdzie. |
| 01:09:49 | Do tego stopnia, że przerażony byłem przechodząc koło wagonów zwróciłem jednak uwagę na ten wagon, o którym mówiłem, że widzieliśmy go przez szpary. |
| 01:10:03 | Tutaj widzieliśmy pełno krwi na wagonie. Krew ciekła po wszystkich tych deskach, na całych częściach żelaznych, które były poniżej podłogi. |
| 01:10:15 | Z tym, że przy tym wagonie inni więźniowie i jacyś tam wojskowi trochę się przyglądali. Myśmy mijali ten wagon.Ten wagon nie był otwierany. |
| 01:10:27 | Wyprowadzono nas na teren poza stację kolejową. Pod górkę szliśmy, asfalt, zabudowania, domki jednorodzinne. |
| 01:10:45 | I teraz na tyle byłem przerażony, że po jakimś czasie zwróciłem uwagę, |
| 01:10:54 | zakręcając ulicą w prawo, że na wprost drogi był jakiś budynek, balkon olbrzymi przez całą szerokość budynku |
| 01:11:05 | i na balkonie dziewczyna, jasna suknia, młoda. |
| 01:11:11 | I teraz dwa światy; może ona w moim wieku i że istnieje inne życie, że jest cywilne życie jakieś. Skręcając w prawo ten obraz zginął. |
| 01:11:29 | Trafiliśmy na teren obozu. Olbrzymi gmach komendantury, wyprowadzono nas na teren obozu, po lewej stronie ceglany mały budynek |
| 01:11:40 | i tam nas skierowano i pierwsza informacja: „rozebrać się do naga”. To był chyba 19-ty, któryś marzec, w każdym razie mróz dosyć silny i śnieg. |
| 01:11:55 | Stamtąd rozebranych do naga wypędzono nas skosem w kierunku podłużnego budynku i tam schodami w dół więźniowie wbiegali do piwnicy. |
| 01:12:11 | Pierwsza rzecz to przerażenie z zimna, drugie przerażenie, że nie wiem gdzie wbiegamy, tylko tyle, że biegnąc przyglądałem się na budynek |
| 01:12:26 | i zauważyłem, że szyby w piwnicy są powybijane, a więc nie gaskamera.Wtedy błysk radości z tego wszystkiego w tej sytuacji. |
| 01:12:36 | To nie jest komora gazowa, o której wiedzieliśmy w obozie. |
| 01:12:40 | Kiedy nas wprowadzono do środka, oczywiście po drodze przyśpieszając tempo, kapo biło pałkami. |
| 01:12:47 | Czekając na wodę byliśmy wszyscy zgrupowani luźno na przestrzeni tej hali, olbrzymiej piwnicy. |
| 01:12:56 | Nic się nie dzieje. Zimno, na bokach, ścianach te okna powybijane, hala dosyć wysoka. I w pewnym momencie ukrop, |
| 01:13:07 | wszyscy jak mówię przerażeni pod ściany pouciekali, bo parzyło nas, do tego stopnia była gorąca woda. |
| 01:13:17 | Rękę tylko każdy tam jakoś wyciągnał, żeby chociaż złapać albo się napić tej wody, mimo tego gorąca. |
| 01:13:25 | A to trwało może z minutę. Szok, cisza. Znów przerwa. Stoimy. Czekamy. Nie wiem ile czasu. W każdym razie dosyć długo. |
| 01:13:36 | Kiedy myśmy się porozbiegali po tej hali na nowo, odwrotna sytuacja, teraz lodowata woda. Momentalnie z powrotem uciekliśmy pod ścianę. |
| 01:13:48 | Znów łapanie ręką jakiś kropel wody, trochę na twarz, trochę do picia. Przerwa. No też z jakaś minuta.To były takie niespodzianki. |
| 01:13:58 | Nareszcie drzwi stalowe otw.. otworzono. Zobaczyliśmy rzędy stołów, na których leżały w olbrzymich kupach marynarki, spodnie, kalesony, koszula, buty. |
| 01:14:15 | Z tym, że nie dawano nam, tylko kapo rzucało. I w biegu, biegnąc, bo drudzy nas kapo bili, |
| 01:14:24 | żeby szybko przelatywać, to każdy łapał w powietrzu jakiś element odzieży i wbiegał po schodach na górę. |
| 01:14:32 | Teraz nowa niespodzianka. Tutaj kazano nam się dopiero, na tym śniegu, ubrać i przeprowadzono kontrolę, co kto ma z uniformu. |
| 01:14:43 | Ale szczegółowo kontrolowali - czy masz buty, czy masz onuce, czy masz spodnie, czy masz kalesony, |
| 01:14:51 | czy masz bluzę, czy masz czapkę, czy masz rękawice. Rękawice nas zaskoczyły. |
| 01:14:56 | I druga rzecz, jeszcze były kominiarki, też zielone takie {zeigt auf den Kopf}, jak bandyci czasami na filmach pokazują. Z tym, że te kominiarki były dosyć ciepłe, zielone pamiętam. |
| 01:15:09 | I tu nas kontrolowali. Jeżeli któryś z więźniów nie miał komplet uodzieży musiał wbiec do piwnicy po tą część, |
| 01:15:17 | ale był bity ponownie na nowo wbiegając i wybiegając. A więc, poranieni, pokaleczeni stamtąd wychodzili. |
| 01:15:26 | To było przywitanie we Flossenburgu. Skierowano nas do pierwszego baraku po prawej stronie od komendantury. |
| 01:15:35 | Przed tym były jakieś baraki samochodowe, garaże samochodowe i to był pierwszy garaż, |
| 01:15:42 | z tym, że ten był połączony z innym barakiem, który był wspólnie ogrodzony drutem kolczastym. |
| 01:15:48 | Z tyłu dopiero zobaczyłem, że za jeszcze jednym ogrodzeniem, olbrzymią ilość baraków, i na skarpach po lewej i po prawej stronie równolegle poukładane w szeregu baraki. |
| 01:16:01 | i też czyściutko, pomalowane itd. I w moim baraku 3-piętrowe prycze. I tutaj nas władowano półtora tysiąca, a 300 łóżek. Spaliśmy po pięciu na jednej pryczy. |
| 01:16:19 | Luźno się robiło dopiero, kiedy śmiertelność była tak wysoka, |
| 01:16:25 | że dziennie do apelu wynoszono czterdzieści do siedemdziesięciu trupów. I tych układano przed barakiem, zdejmowano z nich bluzy, zrywano numer. |
| 01:16:39 | Kapo przy apelu spisywał w obecności mundurowego Niemca numer umarłego więźnia |
| 01:16:47 | i na ciele czerwoną farbą malowano ten numer, który miał na bluzie. |
| 01:16:52 | Tutaj właśnie ta niemiecka pedanteria do kontroli, była doprowadzona naprawdę do perfekcji. Nie miał prawa być ktoś pominięty. |
| 01:17:04 | I to trafiał trup na wózek i wózkiem był wożony do krematorium. Gdzie to krematorium było, nie wiem. |
| 01:17:11 | Wiem, że było po prawej stronie na końcu gdzieś. Bo już czuliśmy zapach dymu spalonego ciała ludzkiego. |
| 01:17:22 | Brunatny dym wił się, zależy od temperatury powietrza, albo nisko po barakach albo szedł do góry. |
| 01:17:28 | To było przywitanie we Flossenburgu. Nic nie robiliśmy. Do żadnej roboty nas nie zabierano.Siedzieliśmy, część umierała. Robiło się luźno. |
| 01:17:43 | W pewnym momencie do naszego baraku... |
| 01:17:45 | A, kapo jeszcze jeden był, mały Polak, gdzieś około 160 cm wzrostu, dosyć grubasek. Trochę nas to zdziwiło. |
| 01:17:58 | Ale.. był nieprzyjemny, ale w stosunku do innych kapo był jakiś przyzwoity. Mówiąc.. Tak bym to określił. Teraz w pewnym momencie zrobiło się luźno. |
| 01:18:12 | Do naszego baraku wprowadzono grupę jeńców, więźniów Holendrów. Pierwszy kontakt. |
| 01:18:20 | Z tym, że tutaj muszę powiedzieć, że trochę zaskakująco, że w obozie wszyscy, mimo że przecież zamknięci za drutami kolczastymi, |
| 01:18:28 | wydawałoby się, że żadna informacja do nas nie dotrze, myśmy byli na bieżąco informowani o całej sytuacji w Europie: |
| 01:18:36 | gdzie był front, jak przebiegał. Co się wszystko działo. Dlaczego? Nie potrzeba było radia. |
| 01:18:42 | Tak szybko napływala ilość więżniów, że oni wszystkie świeże wiadomości nam dostarczali. |
| 01:18:47 | Teraz do mojego baraku przyszła grupa powstańców holenderskich, którzy wpadli przez donos jakiegoś tam z kolei Holendra, |
| 01:18:55 | którego brat był aresztowany, i żeby uratować brata wydał całą organizację i oni wpadli. |
| 01:19:02 | Teraz oni opowiadają nam o kontaktach z polskimi żolnierzami, cichociemnymi ci.. spado.. spadochroniarzami, którzy na ich tereny zostali zrzuceni. |
| 01:19:14 | I pierwsza informacja o polskim wojsku, jak oni się zachowywali. Mówiąc szczerze, że chwalili nas bardzo. Byłem dumny. |
| 01:19:25 | Ale jednocześnie dopiero tutaj zrozumiałem rzecz, którą wcześniej buntowałem się zupełnie. |
| 01:19:32 | Ojciec perfekt niemiecki znał, mama perfekt rosyjski. Uczyli nas dzieciaków, musicie umieć itd… Z tego wszystkiego, co ojciec mnie uczył to zapamiętałem: |
| 01:19:43 | :"Seien Sie so gut, schaffen Sie Streichholz" - albo tam coś takiego. Nie chciałem się uczyć. Chciałem, żeby jajko było mądrzejsze od kury. Na tej zasadzie. |
| 01:19:54 | Dopiero w obozie jak na własnej skórze przekonałem się, co znaczy nie umieć. A można było z tego skorzystać. |
| 01:20:03 | I druga rzecz, że nie nienawidzieć języka niemieckiego, mogę nienawidzieć człowieka Niemca za to co on robi, ale nie język jest winien. |
| 01:20:14 | Tu dopiero do mojej chłopaka świadomości dotarła rzecz bardzo istotna. |
| 01:20:20 | I tu dopiero zapragnąłem prędko i na prawdę przyłożyłem się do tego, żeby uczyć się prędko niemieckiego. |
| 01:20:27 | Mimo, że przez 5 lat chodziłem do Berufsschule. No to się robiło tak żeby się nie uczyć. Nauczyciel tam to odfajkował, że umie i świadectwo napisane zostało, że tam umie. |
| 01:20:38 | Tak i dygresja o sytuacji niemmieckiej. |
| 01:20:41 | Została ta historia Holendrów właśnie. Bardzo nas chwalili, Polaków. |
| 01:20:47 | Teraz następuje moment, kiedy, nie pamiętam już z jakiej to przy... moment: przyjeżdża samochód ciężarowy opel blitz cały załadowany szczapami drzewa. |
| 01:21:01 | Podjechał przed barak i kapo: “raz, dwa trzy, cztery, pięć, komm zu Auto!” - chodźcie do wagonu.. samochodu. Wsiedliśmy, jedziemy w kierunku krematorium. |
| 01:21:16 | Zjechaliśmy po skarpie w dół i teraz po raz pierwszy oczom.. zobaczyłem murowany budynek krematorium, |
| 01:21:24 | a przed nim na po prawej stronie przy skarpie dół wykopany, na których leżały trupy i szczapy drzewa. Palono olbrzymie ognisko, i jakieś sześć na osiem metrów taki. |
| 01:21:40 | Olbrzymia ilość takich ciał, pali się.Teraz myśmy rozładowali te drzewo i szczapy i idziemy do samochodu. Tu zaskoczenie. |
| 01:21:51 | Nam ten szofer odpowiada, że: "Wy jesteście teraz pracownikami Sonderkomando. Wy już pracujecie tutaj". Do licha. |
| 01:22:03 | Co znaczy sonderkomando, to już myśmy wiedzieli, że Sonderkomando jest co dwa tygodnie odnawiane. |
| 01:22:12 | Ta grupa, która pracowała, zostaje zlikwidowana, a tworzą nową grupę. |
| 01:22:18 | Czyli ja wiem, że z mojego życia zostało 2 tygonie. Zapomniałem powiedzieć o jednej rzeczy, że w barakach 17 jak byłem, co dwa tygodnie odbywała się selekcja. |
| 01:22:31 | Selekcja to znaczy: wprowadzano nas do baraku 18-ście. Było dwóch Niemców obok lekarza. |
| 01:22:38 | Jeden miał notes, drugi miał kałamarz. Lekarz oglądał nagiego człowieka i określał krótko einsundhalb, zwo, zweiundhalb, drei. |
| 01:22:53 | Co znaczyło, że ten numer napisywano na czele, czole więźnia. Jeżeli dostawał trójkę prowadzono go do innego pokoju. |
| 01:23:04 | Tam dostawał zastrzyk z fenolu albo z benzyny, na wózek, krematorium i nie było. Wykreślali więźnia z rejestru. |
| 01:23:10 | Ja po kolei, kiedy pierwszy raz wyszedłem i miałem numer 1,5. Po kolejnych selekcjach dojechałem do numeru 2,5. Wiedziałem, że następna selekcja za 2 tygodnie. |
| 01:23:21 | To mogę mieć trójkę. Więc już przerażenie. Zostało mi tylko tyle życia. |
| 01:23:30 | Teraz z kolei tydzień upłynął, zabrano mnie do Sonderkomando. Z rachunku wynika, że podarowano mi trzeci tydzień życia. |
| 01:23:40 | Bo tutaj zamiast 2 tygodnie ja jeszcze będę miał dodatkowe dwa. Ale tydzień tam już w baraku przepracowałem. |
| 01:23:49 | Dlaczego żyję? Przyjechał Niemiec, oficer do krematorium motorem BMW 350, NSU 350. Kiedy pozałatwiał swoje sprawy, podszedł do motoru. |
| 01:24:03 | Łapie za kierownicę - kikstarter, przerwa, nie zapala, nie pada iskra, motor nie chce zapalić. |
| 01:24:11 | Kilka razy tam zmęczony tym kopaniem kikstarteru palcem na mnie: „Komm zu mir, hilf mir“. |
| 01:24:18 | We Flossenburgu ten teren, gdzie ja byłem, podnosi się pod górę do 25 metrów, łukiem w kierunku 200, 300 metrów do komendantury. |
| 01:24:30 | Tą drogę musiałem ten motor razem z tym Niemcem pchać. Motor, jak na zamówienie, raz farkotał raz gasł, raz farkotał, raz gasł. |
| 01:24:38 | W odległości jakieś 20-tu, 25-ciu metrów przed komendanturą, przed bramą, już poza teren obozu, motor w tym momencie zagrał, rrr.. czyli zagrał.. jest sprawny do jazdy. |
| 01:24:52 | Wsiadł, a do mnie krzyczy wracaj „geh zurück zur Baracke“. Ale gdy spojrzał na mnie zmienił zdanie. |
| 01:25:00 | Zorientował się chyba, że ja za bardzo chętnie nie pójdę do tego baraku, ale mogę pobłądzić po trasie. |
| 01:25:09 | Więc żeby się upewnić, to kazał mi usiąść z tyłu na motorze i mimo, że było bardzo blisko bramy, siedem.. blok 17, podwiózł mnie pod barak.. pod bramę. |
| 01:25:19 | I do ko kapo krzyczy: „Schreib ihre Nummer“, żeby zapisał mój numer. W tym momencie z tyłu za moimi plecami, o czym nie wiedziałem, |
| 01:25:27 | stało dwóch Niemców i słyszę głos: "Alle kapo na Appellplatz!", czyli wszyscy fachowcy na Appellplatz, zbiórka. |
| 01:25:38 | To ja w tył zwrot, już nie wchodzę na teren baraku 17, tylko ustawiłem się na bloku, na Appelplatzu; dwa szeregi rzędów, 500 ludzi, więźniów. |
| 01:25:49 | Jakiś Niemiec, drugi obok, asystent, jakiś brosz.. jakiś brulion, ołówek. Ten przychodzi i ogląda sobie każdego więźnia i przechodzi. |
| 01:26:03 | Zapytał o jakiś tam zawód ewentualnie, nie wiem co. W każdym razie chwilę postał przed więźniem, zanim ten jego numer został zapisany do zeszytu. |
| 01:26:13 | Spojrzał na mnie, przeszedł, poszedł dalej. Przerażenie. Ja tu zostaję, a więc zostaję w bloku 17tym. |
| 01:26:24 | Nowa kontrola, dostanę dwa i pół, ewentualnie trójka, czyli koniec. Przerażony ukucnąłem, poleciałem za tylnym szeregiem i z powrotem na koniec kolumny. |
| 01:26:38 | Czekam kiedy on do.. podejdzie. Podszedł. Spojrzał na mnie: „Warum du zwei Mal stehen?“, dlaczego ja tu drugi raz stoję? |
| 01:26:46 | Ja mówię: "Hier ist keine Arbeit, Sie suchen Fachmannarbeiter, ich bin Schloßer, Schweisser, Schmieder, że ich mam kilka zawodów. |
| 01:26:58 | Ja mówię: krzyknij pan: „Wenn Sie wollen suchen, wollen Sie Schweisser?“. Nach vorne geht der heftling. Niech wystąpi ten heftling. |
| 01:27:07 | On zaintrygowany tym, że ja do niego po niemiecku mówię. Pyta się: "A skąd znam niemiecki?". Ja mówię, że fünf Jahre Berufsschule. Generalgouvernement. |
| 01:27:17 | "Von wo ist"? A ja mówię: Warschau. „Wie alt bist du?“ Miałem 18 lat powiedziałem, że 19 Jahre. „Von wo?“ Warschau. Hauptstadt nie Warschau? Ja. |
| 01:27:31 | Nie powiedziałem, że Bydgoszcz, to broń Boże, jak bym powiedział, że Bromberg, to za krwawą niedzielę Niemcy wszędzie wyszukiwali mieszkańców Bydgoszczy i ich mordowali dosłownie. |
| 01:27:45 | Teraz jak powiedziałem, że z Warszawy to go nie zaintrygowało, ale zwraca się do swojego: "Schreib ihre nummer", czyli zapisz jego numer. |
| 01:27:53 | Ja myślałem, że ja wyskoczę z szeregu i go ucałuję za to, że mi uratował życie. To moja była walka. |
| 01:28:00 | Więc szybka jakoś z małego chłopaka, bo mały 18 lat, na tyle byłem jeszcze bystry, że nie wiem, intuicja mi podpowiedziała - ratuj się. |
| 01:28:13 | Ten moment zadecydował, że dojechałem do Regensburga. Pracowaliśmy półtora tygodnia. Piękny widok jak dla oczu Polaka tzn. strasznie zbombardowane tory kolejowe. |
| 01:28:25 | Olbrzymie leje bomb, na nich wagon, lokomotywa, podkłady kolejowe, szyn, wszystko pokręcone, surrealistyczny widok. |
| 01:28:33 | Dla nas ładny widok. Dla nich przerażenie. I teraz myśmy musieli to wszystko ciąć na kawałki. Podkłady kolejowe na łopatę, podkład czterech chłopów. |
| 01:28:45 | Później Niemcy wpadli na pomysł, że to jest za lekko dla nas. Po dwóch tylko za schwelle kolejowe. Ciężar niesamowity, bo taka 80 do 100 kilo. |
| 01:28:56 | Przy wyjątkowych okazjach pozwalali brać cięższe albo dodatkowe jeszcze na zwrotnicach, te podkłady były 4, 5-metrowe. No w każdym bądź razie taka sytuacja. |
| 01:29:08 | I tak myśmy pracowali półtora miesiąca. Z tym, że to było na przedmieściach między Steinerne Brücke, |
| 01:29:18 | mostem budowanym przez Rzymian, jeszcze z tego okresu, kamiennym, |
| 01:29:23 | a mostem żelaznym w kierunku po prawej stronie. I codziennie myśmy wychodzili z koloseum, gdzie nas zakwaterowano. |
| 01:29:33 | To był Landtheater w Regensburgu - Bayerisches Landtheater, czyli Bawarski Teatr Ludowy. |
| 01:29:40 | I na tej sali widowiskowej myśmy nocowali. Podłoga: wełna drzewna. |
| 01:29:47 | Po prawej stronie schody na galerie. I tam nocowali esesmani, plus jeszcze gdzieś tam. |
| 01:29:53 | Przy drzwiach na salę warta stała, czyli Niemiec z automatem w ręku. Ubikacja. I tutaj dlaczego o tym mówie? Ubikacja, po której ścianach ciągle lała się woda. |
| 01:30:10 | Z tym, że wachmann, który siedział niedaleko, bo tylko 4 czy 5 metrów od tego miejsca jego, słyszał płynącą wodę. |
| 01:30:23 | Jeżeli ktoś za swoja potrzebą wszedł na teren ubikacji i strumień wody został przerwany i on to usłyszał - więzień został bity. |
| 01:30:33 | Raz, że to było psychiczne mordowanie ludzi, bo przecież byliśmy spragnieni, pić się chciało. Nie daj Boże podnieść rękę pod strumień wody, żeby łyknać. |
| 01:30:45 | Jeżeli to zrobiłeś, to strumień wody zmienił ten szum na inny, on się orientował, że pije wodę i za to dostał lanie. To były tortury. |
| 01:30:56 | Codziennie myśmy wychodzili do pracy. Dostaliśmy z holenderskiej porcelany ciężkie takie miski. Te miski myśmy kładli tutaj sobie za pazuchę, na brzuch i przez całe miasto od koloseum, |
| 01:31:10 | skrecając po Steinerne Brücke w prawo w kierunku tego stalowego mostu do miejsca zbombardowanego wcześniej. |
| 01:31:19 | Tam myśmy cięli. Jak ja ciąłem te żelastwo, inni zabierali to wszystko, czyścili tory, żeby pociągi jak najszybciej mogły przejechać tą trasą. |
| 01:31:31 | I moment ciekawy, od godziny 9 do godziny przerwy, o pierwszej, 13.00 przerwa. Dlaczego? W tym czasie z regularnością do zegarka napływały po niebie chmary alianckich samolotów 500, 600, 700. |
| 01:31:50 | Ciężkie, załadowane bombami szły, jechały na południe. Wracały.. jechały bardzo nisko, nie było żadnego hałasu artylerii, cichutko, bali się otworzyć ogień, bo momentalnie by zginęli. |
| 01:32:04 | I teraz, po jakimś czasie wracały, ale już wysoko. Szum lekkich samolotów itd. To trwało przez półtora miesiąca. |
| 01:32:14 | Jest sytuacja 20. kwietnia kiedy… Ale wcześniej jeszcze, przerwę ten moment. Wcześniej Niemcy nas obserwowali, jak myśmy przechodzili z Landtheater do pracy, miejsca pracy. |
| 01:32:31 | Od momentu kiedy pierwszy raz półtora miesiąca temu nas zobaczyli, zobaczyli że grupa się raptownie zmniejszyła, że jesteśmy bardziej wycieńczeni. |
| 01:32:43 | I po trasie myśmy znajdowali albo papieros albo kawałek, przypadkowo, chleba na ziemi. I jeszcze jeden moment nastąpił. |
| 01:32:53 | Niespodziewanie krótko przed 20. kwietnia na salę do nas weszła grupa cywili, komendant i jakiś kosz, dwa kosze. |
| 01:33:05 | I komendant do nas przemawia: “Mieszkańcy Regensburga wiedząc, że my pracujemy na rzecz uporządkowania zbombardowanych przez aliantów torów kolejowych, |
| 01:33:20 | mieszkańcy się zrzekli części chleba dla was”. |
| 01:33:25 | {kämpft mit Tränen}. I myśmy dostali dodatkowa porcję chleba od cywilnych mieszkańców. Szok. |
| 01:33:38 | Ale dwa dni później, trzy dni później, kiedy byliśmy na miejscu pracy, nadleciały samoloty, jak normalnego dnia. |
| 01:33:47 | W tym momencie jakaś część, 3 eskadry, każda liczyła po 37 samolotów. |
| 01:33:56 | I trzy takie eskadry naraz robiły pewien łuk, minęły nas. Reszta poleciała na południe. |
| 01:34:04 | No myśmy się przekonali, że chyba będą bombardowali po zakończeniu pewnego półkola, bo zawracają. Tam był dworzec główny, aha, czyli będą bombardować. |
| 01:34:16 | Drezno minęli, zbombardują Drezno, yyy stację kolejową Drezna. Ewentualnie Drezno. Nie, minęli. Zamykają kółko z powrotem. |
| 01:34:27 | :I tu dopiero do mojej świadomości dotarło, rany boskie, przecież oni będą nas bombardować. My mamy jeszcze gdzieś chyba 2 dni roboty do wykończenia. |
| 01:34:35 | Tory kolejowe, prawie że już gotowe, pancerny pociąg i inne pociągi za żelaznym mostem już stały gotowe do przejazdu. |
| 01:34:43 | Oni codziennie przelatywali i się przyglądali tam z kabiny na nas. My ich obserwowaliśmy, zupełnie nisko tam szły. |
| 01:34:51 | Ja zorientowałem się, że na pewno będzie bombardowane tu. Już nie ma wyjścia. |
| 01:34:57 | I krzyknąłem mimo, że tego dnia Niemcy byli tak jakby pod rauszem, z rozmowy było widać, że tak coś tam … |
| 01:35:05 | Człowiek pijanego trochę zrozumie. Ja mimo strachu, że przecież do essesmana się nie odezwie ktokolwiek, krzyknąłem do nich: |
| 01:35:14 | „Die SS, Soldaten passt auf, die Amerikaner Bomben schiessen hier“. “Alles weg nach hoch”. "Alles weg nach hoch". |
| 01:35:26 | Wszyscy uciekamy do przodu. Nie zdążyliśmy. Bomby poszły. I znów tak jak w Dreźnie zapalające i burzące. |
| 01:35:33 | Piękne niebo bez chmur i zrobiła się momentalnie noc. Dlaczego? Dlatego, że po prawej stronie na skarpie były ogródki działkowe, papą kryte różne zadaszenia. |
| 01:35:44 | To wszystko się zaczęło palić, smród, dym, wszystko zrobiło się, słońca juz nie było widać. |
| 01:35:49 | Po bombardowaniu, ja pamiętam, że mnie gdzieś odnaleźli 2 km od tego miejsca. |
| 01:35:55 | Poharatany byłem jakimiś twardymi grudami z ziemi. Pozbierano nas. Brakuje około 50-ciu. Co się okazało, że wracamy i szukamy, gdzie się... trupów. |
| 01:36:07 | W pewnym momencie wystaje noga, no to wyciągnąć trupa. Musi być porządek, musimy sprawdzić kto uciekł. Więc rękoma kopiemy, kopiemy - głowa. |
| 01:36:18 | Okazało się, że czeska grupa więźniów w olbrzymim leju się schowała i traf chciał, że bomba trafiła na krawędź tego leju i ziemia przykryła ich. |
| 01:36:30 | Oni nie byli pocięci, czy... tylko ziemia ich przykryła. |
| 01:36:34 | I tych 50-ciu się znalazło, ale trupów. Kiedy ta czynność się odbywała jednocześnie slyszymy olbrzymią różnego rodzaju kanonadę. Front. Pierwsza myśl - front. |
| 01:36:46 | Jezus kochany Amerykanie są już blisko. Różne pistolety, armatnie wystrzały, to tamto. |
| 01:36:53 | Co się okazało: bomby wybuchły w pociąg pancerny i wojskowe tabory. Ta cała amunicja strzelała, różnego rodzaju kaliber. |
| 01:37:03 | I to.. z początku wydawało się, że to Amerykanie, a to zbombardowali ten transport amunicji. |
| 01:37:10 | I z powrotem do koloseum, ranni i pocharatani, to wszystko. Apel, rano, i wymarsz o północy, nie pamiętam, w każdym razie było ciemno. |
| 01:37:22 | Przechodzimy przez Steinerne Brücke i po stronie drugiej mostu widzę, |
| 01:37:31 | jak przy latarkach elektrycznych skrzynie z dynamitem, druty i podłączają do wysadzenia przęsła. |
| 01:37:40 | I tak sobie pomyślałem: 1200 lat temu Rzymianie budowali, a wy wybu..jecie? Później to w mojej książce opisałem. |
| 01:37:50 | Teraz kiedy myśmy wyszli na drugą stronę, skręciliśmy w lewo. Gdzie? Nie wiem. |
| 01:37:57 | Idziemy, naraz olbrzymi przytłumiony wybuch, przęsło mostu poszło. |
| 01:38:04 | Okazało się, że nie tylko Steinerne Brücke, ale i ten stalowy most też jeszcze i inne. Ale o tym po wojnie się dowiedziałem. |
| 01:38:13 | Jest moment, kiedy idziemy tą marszkoloną, no jakieś gdzieś godzinę, może półtorej - tak mniej więcej to określę. |
| 01:38:23 | Komendant, który jechał obok kolony, na przodzie, kuchnia, wózki z peronów załadowane plecakami z żywnościa. Więźniowie pchali te wózki. |
| 01:38:37 | Tak jak w momencie nakazu przez Niemców: proszę ty, ty, ty do wózków, pchać te wózki. |
| 01:38:45 | Oczywiście teren Bawaria, nie płaski teren tylko górzysty, nikomu się nie chciało dobrowolnie podejść do tego wózka, żeby go pchać, ale wózki szły do przodu. |
| 01:39:00 | Niemiec zdenerwowany wolnym tempem marszu kręcił się w koło. Jak ja podchodziłem z kolumną do tego Niemca na koniu, zauważyłem, że on coś kombinuje, tym koniem wjechać. |
| 01:39:15 | Ale koń trochę się pcha do przodu i wycofuje. I on go tam próbuje wcisnąć w kolumnę. |
| 01:39:21 | Nie wiem dlaczego, wystraszony tym, że on z nas zrobi dwie grupy z tego, diabli wiedzą, co będzie dalej. |
| 01:39:27 | Przeskoczyłem prawie że przed pyskiem konia na tamtą stronę i znalazlem się z tamtej strony. |
| 01:39:32 | I w pewnym momencie koń wszedł w grupę: “Halt!”. Kolumna się zatrzymała. |
| 01:39:37 | My maszerujemy do przodu i co chwilę się obracamy co będzie? |
| 01:39:41 | Kiedy odległość się powiększyła, nie pamiętam ile, w pewnym momencie słyszymy olbrzymie kanonady. |
| 01:39:47 | I krzyki rannych, zabijanych ludzi. Rozstrzelali grupę. Ilu, nie wiem, ci co byli na końcu. Szał strachu spowodował, że myśmy tej nocy dotarli do Straubingu. To jest 60 km. |
| 01:40:05 | To jest rzecz nie do uwierzenia. Co znaczy strach. |
| 01:40:11 | I teraz następne etapy. Mój marsz śmierci przebiegał, jak później go odnalazłem z Regensburga do Straubingu na Deggendorf, później na Altötting, Neuötting, do Landshutu. |
| 01:40:28 | Z Landshutu z powrotem do Alttöting, Neuötting na Burghausen i kierunek …Tittmoning. No i to była moja trasa. |
| 01:40:37 | Ale o tym dowiedziałem się po wojnie, kiedy zainteresowałem się marszami śmierci.Przeszedłem ten marsz. Jesteśmy teraz po trasie. Maszerowaliśmy 7 nocy. |
| 01:40:50 | Całodzienne wyżywienie to było 3 kartofle. Teraz zależy, albo trafił na mniejszy albo trafił na większy, przypadek. |
| 01:40:58 | I broń Boże zachorować teraz na biegunkę w obozie, to był koniec. |
| 01:41:03 | Jeszcze jedna rzecz, o której zapomniałem powiedzieć wcześniej. Najszybciej umierali w obozie ci, którzy mieli pewien dobrobyt, byli dobrze sytuowani, mieli dobre jedzenie. |
| 01:41:20 | Szok, organizm nie otrzymuje tego co powinien. Druga rzecz: inteligencja, załamanie psychiczne, brak kontaktu i troska o rodzinę, brak rodziny. |
| 01:41:32 | A więc psychologia zrobiła swoje. Ludzie tracili przytomność po prostu, świadomość tego co robią. Tych w obozie nazywano muzułmanami. |
| 01:41:45 | Nie ma nic wspólnego z religią muzułmańską. To był człowiek otępiały, obojętny na sytuację, która się działa obok. |
| 01:41:55 | Z tym, że co.. o dziwo Niemcy się tymi nie interesowali. Dla nich było już obojętne. |
| 01:42:03 | On szedł gdzie chciał, wszedł na druty, to wszedł na druty. To żaden problem. Dziwna sytuacja. |
| 01:42:11 | I jeszcze może moment, że w obozie najbardziej lekką pracę otrzymywali baptyści, czyli ci z tymi fioletowym winklem. |
| 01:42:19 | Ten dostał miotłę albo coś, coś zamiatał sobie. Tych zostawiali w spokoju. Najgorzej mieli Rosjanie i Włosi. |
| 01:42:27 | Teraz, wracając tutaj do marszu śmierci. Kiedy to się odbyło, następnie doszliśmy do jakiejś tam wioski, nocowaliśmy zawsze w jakiś oborach, czy były zwierzęta, czy nie były. |
| 01:42:44 | Jest moment, kiedy dotarliśmy … Jeszcze była próba ucieczki. Był moment, który, weszliśmy do stodoły. |
| 01:42:57 | Tę tą noc spaliśmy w stodole i była skrzynia przy wejściu, |
| 01:43:02 | gdzie było zboże do karmienia kur czy jakiś tam owiec, czy coś. Nie wiem. |
| 01:43:08 | W każdym razie, kiedy więźniowie zobaczyli tą skrzynię, pełną, olbrzymia skrzynia, pełna ten tego zboża, |
| 01:43:15 | no oczywiście każdy garść tego i po kieszeniach tam, próbował. |
| 01:43:19 | Moment zauważyła Niemka, córka gospodarza, no i oczywiście podskoczyła do więźniów i kłóciła się z nimi: |
| 01:43:29 | „zostaw to jest moje, przecież ... to tam, jamuszę mieć materiał do żywienia stworzeń“. |
| 01:43:35 | I trafiła na Belga. To był lekarz powstańców belgijskich. I on sie klócił z nią. Wyrwał rękaw z koszuli, zawiązał sobie i cały ten rękaw ładował tego zboża. |
| 01:43:47 | Moment głupoty, chciwość niepotrzebna. Niemka zdenerwowana tą sytuacją - bo reszta się jak stado wróbli odsunęła od ziarna - a on został i się z nią kłócił. |
| 01:44:02 | Niemka zdenerwowana jego postawą poleciała na skargę do esesmana. Kiedy wpadli esesmani: |
| 01:44:08 | “Który to? Ten. Zdjąć spodnie, przez belkę i tak: ty i ty, dwa kije do ręki, 50 kijów na tyłek”. |
| 01:44:20 | Z ciała zrobiła się masakra pomieszana z kałem. Człowiek popękany. Skóra popękana, trup. Okazało się, że nie. |
| 01:44:35 | To był komendant partyzantki belgijskiej. Jego koledzy resztę marszu wzięli go na ramiona {weint}. |
| 01:44:46 | To było jeszcze jakieś dwa dni przed zakończeniem tego marszu. |
| 01:44:55 | Przeżył. Kiedy rzucono go na pryczę w Lebenau, Amerykanie zrobili zdjęcia jemu. To gdzieś tam w prasie amerykanskiej widziałem - taką broszurkę. |
| 01:45:15 | Pech chciał, że nie miałem tego, a szukałem materiału do książki. |
| 01:45:21 | Ale wracając do sytuacji jeszcze wcześniejszej. Jest moment kiedy myśmy nocowali w oborze, w wiosce Haag. Obudzono nas w południe. Kazano wymaszerować w prawo. |
| 01:45:39 | Odliczono nas, apel, 50 więźniów. Staliśmy na podwórku, na którym były był bruk kamienny. |
| 01:45:46 | Ja wpadłem na pomysł, żeby bo patrzę nie ma esesmanów, są nowi – Chorwaci i karabiny mają. |
| 01:45:54 | Nie ma psów, wózki peronowe stoją na przy ścianach, nie ma tych plecaków wojskowych, nie ma esesmanów. |
| 01:46:03 | Ta grupa nas chyba rozstrzela teraz. Ale ich jest siedmiu a nas jeszcze 50ciu. |
| 01:46:10 | Ja tu planuję te kamienie ... mówię tam do tyłu, zbierzcie kamienie, jeżeli będą nas próbowali zabić, no to przecież damy sobie radę, sporo nas ocaleje. |
| 01:46:20 | I każdy po chwili miał jakieś kamienie przy sobie. |
| 01:46:24 | Wyprowadzono nas na szosę, skręciliśmy w dół i po prawej stronie zobaczyłem jakaś droga skręca w prawo, las po lewej stronie, cztery budynki i pole. |
| 01:46:36 | I kiedy mniej więcej, jakieś 50 do 100 metrów byliśmy obok lasu, w tym momencie grupa więźniów między nami zaczęła się przesuwać do przodu. |
| 01:46:48 | Trochę zdenerwowani tym, że co oni się pchają tak jakoś agresywnie zresztą. Okazało się, że to byli Rosjanie, byli więźn.. jeńcy wojenni, którzy byli w obozie. |
| 01:46:59 | Wpadli na pomysł, żeby się uratować. Kiedy wyszli na przód, wyrwali z pierwszych tych piątek z szeregu, w te bariery. Moment szokujący dla nas, no Niemcy będą strzelać. |
| 01:47:14 | No, ale teraz mamy inny moment zaskoczenia. Kolumna stanęła jak wryta. |
| 01:47:20 | Ja miałem kamień w ręku i trzymam ten kamień też, ale ja osłupiałem. |
| 01:47:25 | Żolnierz zdejmuje karabin z pleców, złapał za lufę, wyrżnął o ziemię, wyjął zamek z karabinu, włożył do kieszeni i krzyczy: „Krieg ist Ende, Hitler kaputt, gehen Sie weiter“. |
| 01:47:41 | I zawrócili i poszli z powrotem na górę. Szok i strach. Strach, który powodował, że myśmy szli. |
| 01:47:51 | Ten strach w momencie, kiedy się dowiedziałem, że jest wojna skończona, że Hitler nie żyje, ja jestem wolny, strach odleciał ode mnie. Upadłem na szosę i nie mogę wstać. |
| 01:48:01 | Tamci koledzy wstali i poszli do tych budynków. Widzę z daleka, że coś białego te Niemki wynosza, tam ich częstują. |
| 01:48:08 | Oni coś jedzą. Ja próbuję się tam jakoś podnieść, nie mogę, leżę. |
| 01:48:12 | Po pewnym czasie przyszła Niemka z budynku. Ja się później dowiedziałem, że ona raz spojrzała przez okno przy pracach domowych w kuchni, tam widzi, że leżę na szosie. |
| 01:48:23 | Drugi raz, zdenerwowana przyszła po mnie. I ciągnie mnie ze sobą. Ja mówię, że mam pełno wszów itd., |
| 01:48:29 | że jestem chory, że tyfus na pewno, i tak dalej, że durchfall, et cetera, i tam się trochę z nią kłócę, ale w końcu idę. |
| 01:48:37 | Głód pchał mnie do tego domu. Kiedy wprowadziła do mieszkania zobaczyłem w narożniku po prawej stronie, obraz Matki Boskiej i mimo woli się przeżegnałem. |
| 01:48:48 | Jestem po raz pierwszy w cywilnym mieszkaniu. Ona zauważyła i mówi: |
| 01:48:57 | "Sind sie katholisch?" Ja mówię: "ja, ich wohne in Warschau, mówię, i meine Familie auch. Ein Moment kommt SS, 5 Minuten in Zimmer (???) |
| 01:49:12 | I dlatego mówię: ja jestem teraz w obozie, ale nie jestem żadnym bandytą. Nas rozstrzeliwali.. Ja wszystko rozumiem - odpowiedziała mi, to zrozumiałem. |
| 01:49:24 | Do stołu mnie posadziła i wzięła talerz zupy i mi podała. Ja zauważyłem, że na talerzu oczka tluszczu pływają. |
| 01:49:33 | I powiedziałem, że: ja habe Durchfall, i mówię, że nie. |
| 01:49:37 | Wcześniej miałem tą sensacje żołądkową i jakimś tym dzikim instynktem przypomniałem sobie, że jak byłem.. jako dzieciak mama ratowała mnie jakimiś czarnymi pigułkami. |
| 01:49:50 | To było do łykania właśnie na przerwanie biegunki. I teraz wpadłem na pomysł, że z kuchni wojskowej poszedłem do kolegi i mówię, |
| 01:50:00 | "rzuć, daj mi ten kawałek drzewa, żeby gryźć tą sadzę, mówię, zamulę sobie tą sadzą sobie żołądek". |
| 01:50:07 | A on mówi: "Ja się boję. To zapytaj Niemca". Idzie do kucharza i pyta tego Niemca – ten zaintrygowany: co? chce kawałek drzewa wziąć? Daj mu. |
| 01:50:17 | Wziął aparat i robi mi zdjęcia, a ja gryzę to drzewo. |
| 01:50:22 | Tylko żeby on był świadomy celu tego jedzenia, to by może mi tego nie dał. W każdym razie zrobił sobie pamiątkę. Ja jakoś zamuliłem sobie ten organizm. |
| 01:50:35 | Teraz z kolei jest moment, kiedy jestem u tej pani Niemki. Ona mnie poczęstowała, ten zabrała tą zupę, wzięła wody, kawałek chleba, zalała wodą i ja jem i momentalnie usnąłem przy stole. |
| 01:50:49 | Kiedy się obudziłem zobaczyłem, że ona na płycie, na westfalce, zrobiła placuszki z mąki i piecze takie racuszki na tej gorącej płycie i szykuje tam na talerz. Ja jak usnąłem. |
| 01:51:05 | Obudziłem się, ten talerz stoi przede mną. I momentalnie: jeden du ust, drugi do kieszeni ładuję. |
| 01:51:12 | Ona mówi żebym nie brał, że od tej pory będę miał sporo jedzenia. "Nie bój się". |
| 01:51:19 | "Ja cię zaraz wykąpię, dam ci nowe ubranie, dam ci medykamenty, zostaniesz u mnie, ja już cię stąd nie wydam". |
| 01:51:27 | Kiedy ta sytuacja jest - ja patrzę przez okno: idzie Niemiec z blachą Feldpolizei z jednym heftlingiem, i idą tu w kierunku domu. |
| 01:51:39 | Ja jej mówię: pani zobaczy, bitte sehen sie ein Häftling mit Feldpolizei kommt hier“. Ona zerknęła powiedziała: „Moment, bleib hier“ i wyszła do przed dom i rozmawia z tym policjantem: |
| 01:51:55 | "Co tu chcesz"? On mówi: „Do ciebie przyszedł häftling, gdzie on jest?“ Ona mówi: „Dostał jedzenie i poszedł.“ |
| 01:52:02 | I teraz Niemiec mówi tak: “Daj mi jedzenie wody dla mojego więźnia, daj mu sie coś napić”. |
| 01:52:10 | Ona mówi: "To poczekaj". I weszła do kuchni po wodę, a ten Niemiec idzie za nią. |
| 01:52:16 | Wszedł do kuchni, zobaczył mnie i z buzią, awanturą do tej Niemki: "Warum du falsch Information? - dlaczego ty kłamiesz? |
| 01:52:26 | No, to było nie do pomyślenia. Jeszcze policjanta Niemca okłamać. Z tym, że nastąpiła rzecz dla mnie i szokujaca i zaskakująca. |
| 01:52:37 | Niemka, która znosiła tragedię wojny, koniec wojny i jeszcze potem, jak się dowiedziałem, że jej mąż jest w niewoli niemieck.. francuskiej. |
| 01:52:51 | Ona całą swoją złość i te emocje wyładowała na tym Niemcu, na tym Niemcu.. na tym policjancie. |
| 01:53:03 | Kłóciła się dluższy czas z nim, że “wy jesteście bandytami itd”. |
| 01:53:07 | W końcu on ją tam próbował uciszyć ... wszystko, że to jest tylko do szpitala, że tutaj w Lebenau jest szpital. |
| 01:53:15 | Tam był obóz dla kobiet. Tam otworzono pierwszy punkt ratumkowy. |
| 01:53:19 | Że tylko my ich tam doprowadzimy, że on się boi o epidemię tyfusu, bo tu jest sporo chorych itd. Niech ona się nie boi. |
| 01:53:27 | Kazała mu przysiąc {weint} na obraz Matki Boskiej, że on mnie nie prowadzi na rozstrzelanie, dopiero mnie wydała. |
| 01:53:37 | Ale ja wziąłem nóż, którym ona te placuszki obracała. Wziąłem nóż i włożyłem w rękaw, ona to widziała, ale nic nie powiedziała {weint} |
| 01:53:46 | Kiedy myśmy doszli z tymi Niemcami, dlaczego z Niemcami?, bo jeszcze drugi dołączył do nas, miał jeszcze trzech więźniów, było nas pięciu i dwóch Niemców, Feldpolizei. |
| 01:54:01 | Idziemy pieszo ok. 3 kilometrów, wchodzimy w las. Trochę strach. Może oszukują, może mówią nieprawdę? |
| 01:54:09 | W każdym razie oni byli w środku, a my po bokach. Jeżeli będą próbowali nas zastrzelić. Ale broni nie mają, mają tylko bagnet. |
| 01:54:18 | Widzimy, naraz prosta droga i z daleka widzimy jakiś mur i pełno więźniów. Chodzą sobie luźno i zobaczyli nas i idą w kierunku do nas. Nie do pomyślenia, że to był obóz, czyli wolno. |
| 01:54:32 | Czyli ci powiedzieli, że wojna skończona. No i kiedy myśmy doszli do nich, przywitanie, tam, informacje. Ale dowiedziałem się rzeczy zaskakującej. |
| 01:54:45 | Była przed nami dzień wcześniej grupa z Buchenwaldu, 1200 osób. Wyszło z Buchenwaldu 3000, dotarło żywych 120. |
| 01:54:57 | Dwaj bracia Rosenberg, podobno nazwisko i umówili się: ty wchodzisz do obozu, ja uciekam w las, któryś z nas przeżyje. Co znaczy dyscyplina niemiecka. |
| 01:55:11 | Ile, no 10, 15 metrów do bramy, chłopak skoczył w las, Niemiec otworzył ogień - trup. Ten wszedł na teren obozu. |
| 01:55:24 | Niemcy zawrócili, poszli. Jesteście wolni. Tragedia. |
| 01:55:34 | I teraz pierwsza pomoc, w nocy przyjechali cywile. Okazało się, że to byli już oswobodzeni w Laufen, byli przymusowych na przymusowych robotach cywile, z różnych narodowości, między innymi Polacy. |
| 01:55:53 | Przywieźli nam bibisami jedzenie. I tu nastąpiła znowu tragedia. Myśmy dostali te paczki. |
| 01:56:00 | Ja na tyle byłem świadom, że mając już ten Durchfall, wiedząc, że mam rozwolnienie, nie będę nic tłustego jadł. |
| 01:56:08 | Wziąłem tylko jakieś herbatniki z tej paczki i pamiętam kawałek czekolady. Odłamałem i sobie zjadłem, ale dostałem torsji. |
| 01:56:17 | A inni: dwóch, raptowny krzyk w nocy obudził nas. Okazało się, że łyżką jadł masłosolone, mięsne konserwy czy rybne, dostał skrętu kiszek i obydwaj z pianą na ustach skonali. |
| 01:56:41 | Jak to dotarło do wiadomości ich momentalnie wszystkie jedzenie nam zabrali. |
| 01:56:46 | Dostaliśmy tylko miski, kasza manna na wodzie, pełno chleba na stole. Nie bójcie się już się wojna skończyła, będziecie mieli wszyskto. |
| 01:56:58 | Już Amerykanie za chwilę będą tu. Tu u was na razie cywile są. Już wiedzą Amerykanie, szpital itd – wszyscy, jutro rano przyjedzie tutaj cała grupa. |
| 01:57:09 | Oczywiście pierwsza wpada grupa fotoreporterów. Zdjęcia. I właśnie tego komendanta partyzantów belgijskich i wszystkich. |
| 01:57:18 | I zaczęli cywile nas uczyć, jak mamy przywitać Amerykanów. Że dziękujemy. |
| 01:57:26 | Ja machnąłem ręką, idźcie do diabła, ja chcę spać. No taki moment. |
| 01:57:33 | W pewnym momecie budzi mnie jakiś huk, trzask, coś po tych ścianach trzeszczy. |
| 01:57:40 | Okazało się, że Amerykanie przyjechali na samochodach: przednie koła gumowe, tylne gąsienice. |
| 01:57:48 | Jak on zawrócił koło fontanny tego budynku, to te kamienie wyrwał z bruku i po ścianach te kamienie poleciały. |
| 01:57:56 | Znów przyjechała grupa fotoreporterów. I od tego momentu się zaczęło. Momentalnie ekipy ratunkowe. Kobiety, które były więźniarkami kryminalnymi, pouciekały. |
| 01:58:09 | A więźniarki polityczne z różnych narodowości, które były w obozie, zrobiły się pielęgniarkami. |
| 01:58:16 | Mnie Niemka jakaś tęga złapała pod pachę, zaniosła do wanny, wsadziła i poszła po drugiego. |
| 01:58:24 | I w tym momencie usłyszała jak ja wchodząc do ciepłej wody, jak mnie wpuściła, to usłyszała tylko ten blub blub blub. |
| 01:58:31 | Ja zemdlałem i mało co się nie utopiłem. I ona zawróciła, wyrwała mnie z powrotem z tej wanny i pilnowała mnie tam, umyła mnie, w samochód. |
| 01:58:43 | Wywieziono nas do Freilassingu, już do normalnego szpitala. Pół roku leczenia. Wszystkie te obozowe sensacje. Trzy.. dwukrotnie tyfus brzuszny. Trzy miesiące mija, ja jestem tzw. gesund. |
| 01:59:02 | Jest moment kiedy pierwszy pobyt.. pierwszy dzień w obozie leżę i jestem nieświadomy co jest. Trzy dni leżałem nieprzytomny. |
| 01:59:13 | I Niemcy zapowiedzieli lekarzom niemieckim: jeżeli któryś z więźniów umrze, a sprawdzimy, że to jest wasza wina, to jeden z lekarzy będzie rozstrzelany. A więc pilnujcie. |
| 01:59:24 | I teraz przy moim łóżku siedziała jakaś Niemka, pielęgniarka, która pilnowała mnie. |
| 01:59:30 | I takie było przesilenie: będzie żył, nie będzie. Trzy dni. |
| 01:59:35 | W pewnym momencie otworzyłem oczy: sufit biały, naraz biała blondynka, biały kitel. l ja mówię co ja jestem w niebie? |
| 01:59:44 | Oczy zamknąłem, kiedy otworzyłem z powrotem, patrzę: dwóch mężczyzn i ta dziewczyna. Od tego momentu zaczeła się walka o moje życie. |
| 01:59:55 | Traubenzucker, glukoza etc. Z chłopaka, który ważył 32 kilo, ważył potem, po 6 miesiacach 75 kilo. |
| 02:00:06 | Z tym, że miałem tą przerwę po trzech miesiącach, że zabrano.. yyy wywieziono mnie z powrotem do Laufen, tzw. gesund szpital na rekonwalescencję. |
| 02:00:22 | Ale po zjedzeniu obiadu dostałem wysokiej gorączki i wróciłem z powrotem do Freilasingu na swoje łóżko z powrotem, czyli.. drugi raz 3 miesiące. |
| 02:00:32 | Tyfus brzusz.. plamisty dostałem i jakaś inna choroba. |
| 02:00:36 | Teraz jeszcze ciekawy, taki prywatny moment powojenny. Niemka, która siedziała cały czas przy mnie: Anna Luisa, młoda dziewczyna, ja też przecież nie starzec. Sympatia. |
| 02:00:51 | No i przez te pół roku kontaktu bezpośredniego zakochałem się w niej i ona we mnie też. |
| 02:00:59 | I ustaliliśmy, że ja teraz jak się ta wojna skończyła, wysyłałem listy do Polski. |
| 02:01:06 | Żydzi handlowali, jeździli i handel robili, maszyny do pisania tam jeszcze coś. |
| 02:01:12 | I teraz listy wysyłałem do Polski, do Warszawy. Żadnej informacji z powrotem nie ma. Oni wracali, pytam się: co Praga – rejon Szwedzka – Listopada. |
| 02:01:24 | Nie, tam nie było zniszczeń. Takie informacje miałem. |
| 02:01:27 | No ale umawiam się z nią, z Anną Luisą, że jadę do Polski, jeżeli wszystko, rodzina jest, żyją itd. to przyjeżdżam i bierzemy ślub. |
| 02:01:35 | Niestety. Transport, czekanie na transport. Nie ma transportu, nie ma transportu. |
| 02:01:41 | Wywieziono nas do obozu w Chamerau, olbrzymi obóz, z różnych miejsc z terenu tutaj Bawarii. |
| 02:01:51 | Oczekiwanie na transport, nie ma transportu, nie ma transportu. |
| 02:01:55 | W pewnym momencie nareszcie informacja, że prawdopodobnie w tym miesiącu jakiś będzie organizowany transport do Polski. |
| 02:02:02 | I jednocześnie informacja: nie wracajcie do kraju. Komuna rządzi. Momentalnie wszystkich “AK-owców” wyłapują i wysyłają na Sybir. Mieli takie informacje. |
| 02:02:15 | Licho wie, prawda czy fałsz? Ja z kolei, ojciec w AK, ja chciałem się dostać do AK, nie mogłem, byłem za młody imnie nie chcieli. |
| 02:02:26 | Ponieważ w moim domu mieszkał Haber, kolega starszy wiekiem ode mnie, jakaś organizacja AE, co to za organizacja? |
| 02:02:36 | Ja tam się polityką nie zajmowałem, nie wiedziałem co to jest. Tylko to jest najważniejsze, że przeciwko Niemcom. A więc robimy sabotaż. |
| 02:02:43 | Wpadłem na pomysł, że tak ... bierzemy piłkę, kopiemy sobie piłkę po ulicy, butelkę po piwie albo po winie |
| 02:02:50 | ze stłuczonym dnem pod oponę samochodu podstawić, przypadek, zajechał na oponę, na szkło i nikt nie będzie rozstrzelany. To był nasz sabotaż. |
| 02:03:01 | Drugi sabotaż, to było to, że park maszynowy, samochodowy był niedaleko Stalowej i Schichta, przy kolei Praga Północ. Wąskotorowa kolejka na Jabłonny tu jeździła. |
| 02:03:21 | Na tym obok tego terenu oni tam mieli ten park. To myśmy przez parkan wskakiwali na ten teren. Szczypce do ręki i psuć pompy wtryskowe do y silników spalinowych. To był nasz sabotaż. |
| 02:03:37 | Był pewien moment, że myśmy musieli uciekać. Udało się. Więcej już tego nie robiliśmy.To był taki moment z wojny, że tak powiem, historii, plus jakieś inne drobiazgi już. |
| 02:03:52 | Przerwa. |
| 02:03:59 | MA: Vielen Dank. (???) |
https://api.memarc.info/api/subtitles/53cf5b56759c021e4b8b4567/vtt/xx?apiKey=
https://api.memarc.info/api/subtitles/53cf5b56759c021e4b8b4567/vtt/de?apiKey=
Citlivé údaje
Tyto informace obsahují citlivé údaje o osobách nebo materiálech a reprodukce archiválií, které nejsou volně dostupné ani ve veřejné doméně, ale podléhají ochranným lhůtám podle archivačního a datového práva nebo omezeným právům k užívání.
V případě oprávněného zájmu můžete požádat o písemné informace. K tomu použijte funkci „Dotaz na archiv“ a vyplňte formulář žádosti.
Máte-li výzkumný projekt nebo zájem v oblasti vzdělávací politiky, můžete prostřednictvím poptávk archivu požádat o přístup k databázi.
